Kiedy wychowanie psa powoduje napięcia w związku

C
Cyp Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Cześć,

Piszę tutaj, żeby prosić was o radę. Moja żona i ja półtora roku temu adoptowaliśmy owczarka pirenejskiego (patou).

Pies miał 5 lat, kiedy do nas trafił. Oprócz samej chęci posiadania psa, chcieliśmy po prostu dać jakiemuś zwierzakowi lepsze życie, zwłaszcza że mieszkam w dużym gospodarstwie z ogromnym terenem. Po odwiedzeniu kilku schronisk nasz wybór padł na psa, którego dawni sąsiedzi mojej żony chcieli się „pozbyć” – wspomnianego pirenejczyka.

Poświęciliśmy mu czas i wykazaliśmy się cierpliwością, żeby nauczyć go podstaw (poprzedni właściciele w ogóle go nie wychowywali), ale z biegiem czasu zdaliśmy sobie sprawę, że nie mamy tej samej wizji wychowania.

Mój cel był dość prosty: minimum przywołania, brak żebrania przy stole, niezałatwianie się w domu i brak agresji wobec osób, które regularnie u nas bywają, poza mną i moją żoną.

Dziś ten pies sika i robi kupę w domu, kiedy tylko mu się spodoba, nawet nie próbując prosić o wyjście (choć doskonale potrafi to robić, gdy chce wyjść na zewnątrz, i mimo że spędza tam większość czasu).

Szczeka agresywnie na naszych sąsiadów, gdy tylko ich widzi. A dodam, że mamy z nimi bardzo dobre relacje, pies zna ich od ponad roku i często widzi, jak z nimi rozmawiamy.

Jest też agresywny wobec mojego syna, kiedy ten nas odwiedza. Gdy tylko usłyszy, że syn chodzi po domu, warczy i szczeka, nawet w środku nocy. Zaznaczam, że widział mojego syna niezliczoną ilość razy.

W zasadzie jest agresywny wobec każdego, kto zbliża się do domu, z wyjątkiem mojej żony, teściów i mnie. Bez względu na to, czy zna te osoby, czy nie.

Przywołanie działa u niego tak sobie – już nie ucieka, ale wraca tylko wtedy, gdy ma na to ochotę. Przynajmniej przestał żebrać przy stole.

Mój problem polega na tym, że uważam moją żonę za zbyt pobłażliwą wobec niego. Piszę tutaj, żeby poznać wasze opinie, bo zdaję sobie sprawę, że może to ja sam jestem w błędzie.

Kiedy pies załatwi się w domu, ona go nie karci, nic z tych rzeczy.

Jest na każde jego „zawołanie”. Nasz pies potrafi prosić o wejście i wyjście, a potem znowu wejście i wyjście w odstępie mniejszym niż 2 minuty, a ona to potulnie wykonuje. W końcu pies prosi o to bez powodu, a po kilku takich rundkach w obie strony po prostu sika w domu...

Jeśli chodzi o problem z agresją, to zawsze ja muszę szukać rozwiązań i pełnić rolę mediatora z ludźmi, których on atakuje. Ona zadowala się stwierdzeniem: „oj, przyzwyczai się, przecież on nie jest zły” i to wszystko. Kiedy widzę, że moja sąsiadka nie może spokojnie przyciąć własnego żywopłotu, bo nasz pies szczeka na nią jak szalony i szarpie się na smyczy, to przyznam, że strasznie mnie to irytuje. Rozumiem ją, ona przecież nie wie, że on „nie jest zły”... więc to ja muszę zająć się psem i uspokoić sąsiadkę. Godzinę później moja żona znów wypuszcza psa z kojca, żeby przywiązać go przed domem... i zabawa zaczyna się od nowa!

Kiedy go głaszcze, często sama kładzie się na ziemi, żeby być na jego poziomie. W efekcie pies na nią wchodzi, ona mówi mu, żeby zszedł (pies waży 40 kg), ale on nie słucha. To ona musi go z siebie zdejmować.

Często przygotowuje mu jedzenie na stole, używając tych samych przyborów kuchennych, których my używamy. Jeśli chodzi o higienę, uważam to za obrzydliwe, ale poza tym mam wrażenie, że moje potrzeby są na dalszym planie za psem.

Przez to ciągłe sikanie wszędzie nie chcę już, żeby spał w domu. Zaznaczam, że jego wybieg ma 600 m2 i pies ma do dyspozycji 100-metrową suszarnię orzechów jako schronienie oraz 50-metrową wiatę. Co więcej, to pies, który wcześniej zawsze żył na zewnątrz. Moja żona zawsze znajdzie wymówkę, żeby go jednak wpuścić – dziś wieczorem powodem jest deszcz...

Czuję, że muszę znosić psa, który robi co chce, i że w oczach mojej żony spadłem na drugi plan. Mam świadomość, że ten pies nie jest odpowiedzialny za swoje czyny i że bez jasnych granic nigdy nie będzie wiedział, jak ma się zachowywać.

Wiem też, że owczarki pirenejskie nie należą do najłatwiejszych w wychowaniu.

Podkreślam, że to ze mną pies spędza większość czasu. Cały czas jestem z nim w ogrodzie, to ze mną chodzi na większość spacerów i dość szybko zadbałem o to, by przeszedł na dietę BARF.

Mówię o tym wszystkim, żebyście wiedzieli, że nie tylko narzekam, ale biorę czynny udział w jego wychowaniu.

Kiedy jest sam ze mną, wszystko jest w porządku, ale gdy tylko żona wraca z pracy, koniec... Nasz pies robi, co chce, a moja żona kompletnie nie liczy się z moim zdaniem. A kiedy nalegam, strzela fochy.

Wyszło długo, przepraszam za ten elaborat.

Jeśli post wydaje się napisany jednostronnie, to wiem o tym i jestem otwarty na usłyszenie o moich błędach (chodzi o to, żeby z psem było lepiej, a nie o szukanie potwierdzenia moich racji).

Nie widzę innego wyjścia, ale moja żona nie chce słyszeć o wizycie u behawiorysty, nie ufa im i woli robić wszystko „na wyczucie”...

Dzięki za wasze odpowiedzi.

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Chcesz zabrać udział w dyskusji?
Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

5 odpowiedzi
Sortuj według:
  • Kikaah
    Kikaah Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Mam małe pytanko: jak często wychodzisz z nim na spacery? Na jak długo i w jakiej okolicy? Jakie aktywności (nawet te najdrobniejsze) razem robicie?

    Co on porabia, gdy spędza czas w ogrodzie? Jeśli woli pilnować terenu, to w końcu jest to zadanie dla patou, więc w sumie to całkiem logiczne. Tym akurat bym się zbytnio nie martwił, ale faktycznie to, że może podchodzić aż do sąsiadów, nie jest najlepszym rozwiązaniem – to mało komfortowe dla nich i po prostu niebezpieczne. Może warto by było przesunąć linkę, żeby tam nie docierał?

    Przetłumaczony francuski
    C
    Cyp Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć Provetjuniorconseil, Kikaah i Picco85. Dzięki za wasze odpowiedzi i zainteresowanie moją sprawą. Razem z żoną przeczytaliśmy wasze wiadomości i najważniejszym wnioskiem jest to, żeby udać się do behawiorysty. Żona zgodziła się na takie rozwiązanie i niedługo umówimy się na spotkanie. Do tego zrobimy przegląd u weterynarza, żeby wykluczyć przyczyny zdrowotne. Dzięki temu będziemy mogli zacząć pracę na solidnych podstawach.

    Kikaah, masz rację co do osobnych naczyń i tego, że to nie mój problem, jeśli ona pozwala mu na siebie wskakiwać, kiedy go głaszcze. Po głębszym zastanowieniu – drażniło mnie to, bo wyglądało na brak szacunku ze strony psa, ale to może być tylko moja interpretacja i nic więcej. Jeśli chodzi o załatwianie się w domu, to zdarza się to zarówno w dzień, jak i w nocy. Najbardziej dziwi mnie to, że potrafi spędzić cały dzień na zewnątrz, a potem nasikać w domu dosłownie 2 minuty po wejściu...

    Agresja pojawia się w momentach, gdy pies jest uwiązany przed domem. Żona przypięła go na 10-metrowej lince, żeby miał luz, ale on bez problemu sięga do żywopłotu sąsiadów od strony ulicy i może wejść na ich teren. Mamy o to spór, bo uważam, że pies, nawet na uwięzi, nie powinien podchodzić pod samych sąsiadów (i na drogę publiczną) i ich tam niepokoić. Jego wybieg jest znacznie większy (przypominam, ma 600 m2) niż zasięg tej linki. On jednak woli siedzieć przed domem, czatować na przechodniów (i sąsiadów) i na nich warczeć, zamiast cieszyć się ogrodem. Nie jest to kwestia towarzystwa, bo w ogrodzie jest tak samo sam, jak i wtedy, gdy jest uwiązany przed domem. Ale żona ulega i zostawia go tam, bo „inaczej jest nieszczęśliwy”. Ja go odprowadzam na wybieg, a ona zaraz go stamtąd zabiera i znowu zostawia przed domem.

    I to tyle!

    Co do drzwiczek dla kota, to nie mam takiej możliwości – ubezpieczyciel nie zgadza się na taki otwór w drzwiach.

    Przetłumaczony francuski
    ProvetoJuniorConseil
    Provetojuniorconseil Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Potwierdzony ekspert
    Zgłoś

    Dzień dobry,

    Państwa niepokój jest w pełni zrozumiały, szczególnie w odniesieniu do zachowań psa wobec syna oraz sąsiadów. W takiej sytuacji uważam, że nie warto skupiać się na tym, kto z Państwa ma „rację”, lecz kluczowe jest wprowadzenie spójnych zasad i przede wszystkim zadbanie o bezpieczeństwo wszystkich osób.

    Zachowania agresywne oraz powtarzające się załatwianie potrzeb w domu to sygnały, które należy traktować poważnie i nie wolno ich zrzucać jedynie na karb „charakteru”. Konsultacja u weterynarza pozwoliłaby w pierwszej kolejności wykluczyć przyczyny medyczne, a następnie profesjonalny behawiorysta pomoże Państwu zrozumieć czynniki wyzwalające te zachowania i wdrożyć odpowiedni plan naprawczy.

    Do tego czasu proszę unikać sytuacji, w których pies mógłby konfrontować się z sąsiadami lub synem, i nie pozwalać na swobodny kontakt z osobami, które może on zastraszać. Państwa pies może nie być „zły”, jednak pies, który warczy, szczeka i wyrywa się w stronę innej osoby, musi być traktowany jako mogący stanowić zagrożenie.

    Życzę Państwu dużo wytrwałości i proszę nie wahać się prosić o pomoc: to nie jest porażka wychowawcza, a wręcz przeciwnie.

    Pozdrawiam serdecznie,

    Victoire

    Przetłumaczony francuski
    Kikaah
    Kikaah Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Musicie wypracować kompromis w pewnych kwestiach i przedyskutować to, co wydaje się wam najważniejsze.

    Jeśli chodzi o przygotowywanie jedzenia, możesz na przykład kupić żonie specjalne akcesoria tylko dla psa i trzymać je w osobnym pudełku albo na stojaku z ładną etykietą z imieniem zwierzaka. Coś ładnego i spersonalizowanego zawsze robi dobre wrażenie 😉

    To, że żona go mizia, a on ją potrąca... cóż, to jej problem, nie Twój. W tej kwestii powinieneś po prostu odpuścić.

    Może warto zamontować specjalne drzwiczki dla psa, żeby mógł swobodnie wychodzić i wracać, kiedy ma na to ochotę? Wiadomo, przy jego gabarytach takie drzwiczki zajmą sporo miejsca, ale to może być ciekawe rozwiązanie – nie musiałby się ciągle dopominać o wypuszczenie. Poza tym warto by się zastanowić, dlaczego on tak krąży. Czy na coś czeka? Na spacer? Skoro w końcu się zsikał, to może próbował coś zakomunikować... że ma pilną potrzebę? W każdym razie, jeśli Twoja żona lubi bawić się w odźwiernego, to nie Twój kłopot, tutaj też musisz wziąć na wstrzymanie.

    A co do zachowywania czystości – jeśli zdarza mu się to głównie w nocy, trzeba znaleźć przyczynę. Nie ma sensu go wtedy karcić (tu znów pomocne mogłyby być drzwiczki). Może jest zestresowany?

    Póki co, skoro żona chce, żeby pies spał w domu, to ona powinna go wyprowadzać na spacer jak najpóźniej wieczorem i jak najwcześniej rano, no i oczywiście po nim sprzątać.

    Kwestia agresji jest znacznie trudniejsza. Podzielę się moją opinią i dam kilka rad, ale nie jestem profesjonalistką, więc myślę, że powinniście skontaktować się z kimś, kto dobrze zna tę rasę. To w końcu normalne, że patou jest nieufny wobec obcych, nawet jeśli już ich widział – po prostu nie należą do jego bliskiego kręgu.

    Trzeba więc znaleźć równowagę między pozwoleniem mu na „wykonywanie swojej roboty” a interwencją w odpowiednim momencie. W tej sprawie Twoja żona nie ma racji, bo pies nie przyzwyczai się tak sam z siebie. On po prostu nie ma powodu, żeby przestać stróżować.

    Ale nie do końca rozumiem, jak to u Was wygląda: kiedy pies jest agresywny wobec sąsiadki, zamykacie go w kojcu, a potem żona go stamtąd wypuszcza i wiąże na smyczy?

    Mam wrażenie, że nikt nie ma tu idealnego rozwiązania... Zamykanie go nie rozwiąże problemu, wiązanie na zewnątrz też nie. Tu potrzeba konkretnej pracy, żeby pies mógł stróżować bez wybuchów złości. Patou nie powinien być agresywny, ma jedynie odstraszać, a przede wszystkim potrzebuje Waszej obecności. Myślę, że dobry behawiorysta, który zna specyfikę tej rasy, mógłby Wam najlepiej doradzić (oczywiście bez szarpania, obroży elektrycznych czy innych metod opartych na przymusie).

    Rozumiem, że żona może nie być entuzjastycznie nastawiona do pomysłu angażowania obcej osoby do szkolenia psa. Trenerów jest mnóstwo i trudno wyczuć, który będzie odpowiedni i nie pogorszy sprawy, ale możecie na spokojnie poszukać informacji w sieci, to do niczego nie zobowiązuje.

    Może warto zajrzeć na grupy na Facebooku albo fora dedykowane konkretnie tej rasie.

    Przetłumaczony francuski
    P
    Picco85 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć

    To trochę smutna i długa historia. 😇

    Niezależnie od tego, czy w domu są dzieci, czy nie, dwoje dorosłych ludzi powinno być w stanie zrozumieć, że pies słucha tylko swojego pana. W przeciwnym razie będzie robił to, co mu się żywnie podoba. Zwłaszcza jeśli to 5-letni pies, który już swoje przeszedł... to wiąże się z wieloma ryzykami ❌

    Osobiście nie wyobrażam sobie takiej adopcji. Mój styl życia wymaga pełnej kontroli nad wychowaniem, a co za tym idzie – nad zachowaniem zwierzęcia. Dlatego w grę wchodzi tylko szczeniak i szkolenie prowadzone przeze mnie, pod moją rękę.

    W twoim przypadku pies już jest, więc trzeba sobie jakoś z tym radzić. Wzięcie psa to nie to samo, co kupno lampy, którą można wyrzucić, gdy przestanie nam pasować. Niestety w relacji ze zwierzęciem to tak nie działa.

    Oto kilka konkretnych rad:

    • Dla nabrania dystansu: wizyta u trenera lub behawiorysty to krok obowiązkowy (żeby spróbować odzyskać kontrolę, bo my, ludzie, nie mówimy w języku psów). (Specjalista musi zobaczyć zwierzę i jego otoczenie, żeby udzielić jak najlepszych porad). My tutaj na forum nie widzimy ani jednego, ani drugiego przed oczami. Jeśli trzeba, umów się z takim ekspertem na wizytę diagnostyczną. Robiłem to dwa razy. Trwa około 2 godzin i omawia się dosłownie wszystko. Poza dużymi miastami kosztuje to myślę około 200–300 zł.

    • Zrób pełne badania krwi u weterynarza, żeby sprawdzić, czy pies pod względem zdrowotnym nie ma żadnych problemów rzutujących na zachowanie. Dla mnie to podstawa, by wiedzieć, na czym pracujemy.

    • Ustalcie raz a dobrze, kto jest panem psa i zadbajcie o formalności w bazie danych (np. rejestracja chipa w Safe-Animal). Taka formalność pomaga poukładać sprawy i wyznaczyć psu jasne ramy.

    • Polecam też założyć zeszyt i notować przebieg dnia psa (posiłki, spacery, incydenty...). To kopalnia wiedzy, bo pokazuje nam, dlaczego pojawia się dany problem. Zazwyczaj jest on wynikiem czegoś, co wydarzyło się wcześniej. Robiłem tak z moimi dwoma psami rasy Cavalier King Charles Spaniel. Nauczyło mnie to ogromnie dużo o ich dobrych i gorszych stronach. Nawet jeśli będziesz to robić tylko przez miesiąc, to już będzie super pomoc dla ciebie i przy przyda się weterynarzowi lub behawioryście.

    • Wprowadzaj zasady jedna po drugiej. Kolejną wdrażaj dopiero wtedy, gdy poprzednia jest opanowana. Na przykład: każę mu usiąść, gdy chcę mu coś zakomunikować. Nie należę do osób pobłażliwych w kwestii wychowania. Dzięki temu każdego dnia widzę, jak przyjemne i bezpieczne jest posiadanie dobrze ułożonego psa.

    • Duże, otwarte przestrzenie przy szkoleniu psa: według mnie to błąd. Żeby wychować psa, lepiej na początku ograniczyć jego najbliższe otoczenie (miejsce do spania / jedzenia).

    • Poczytaj też więcej o samej rasie. Nie każdego psa szkoli się tak samo. Metody różnią się diametralnie w zależności od rasy i charakteru.

    Na tym zakończę. Czy na ten moment moje wskazówki wydają ci się jasne? A przede wszystkim – jaki plan działania ty widzisz w tej sytuacji i co możesz zacząć testować?

    To, co cię spotyka, to kryzys, z którego musisz znaleźć wyjście.

    Powodzenia i cierpliwości!

    Przetłumaczony francuski
  • 5 komentarzy na temat 5

  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post