Cześć wszystkim,
Mój kot to straszny łakomczuch, całe życie by tylko jadł, i to czasem o wiele za szybko.
Byłam już z nim u weterynarza, bo on nawet nie gryzł karmy, tylko połykał ją w całości i potem wymiotował takimi niestrawionymi chrupkami.
Kupiłam mu więc miskę spowalniającą jedzenie, w której musi wyciągać karmę z takiej „pułapki”, żeby móc ją zjeść.
Pani weterynarz pytała mnie też, czy on czasem tak jakby żuje w powietrzu (robi tak od czasu do czasu), ale jakoś nie drążyła tematu...
Byłam tak zestresowana, że nie dopytałam, skąd się bierze to kłapanie, skoro nie wyglądało na to, żeby ją to martwiło.
Tyle że wczoraj, po zjedzeniu karmy mokrej, zaczął znowu kłapać pyszczkiem i wyglądało to tak, jakby próbował się podrapać w buzię... Trwało to tylko chwilę i kot je bez problemu. Wiecie może, od czego to może być? Sprawdzałam mu pyszczek, dotykałam i niby nic tam nie widzę.
Widzieliście coś takiego u swoich kotów?
Dzięki wielkie!