Cześć wszystkim, jestem w kompletnej panice i jest mi strasznie smutno. 8 miesięcy temu adoptowałam ze schroniska dorosłego staffika. Już dwa razy miałam problemy z innymi psami (atakował je prosto do gardła).
Ostatnio mój partner pilnował psa, kiedy ja byłam u mamy, i odwiedził go kolega z 12-letnim synem. Młody bawił się z psem i ten ugryzł go w kolano (na tyle mocno, że polała się krew).
Nie mam pojęcia, co robić, kocham mojego psa, ale wszyscy dookoła mówią mi, żebym go oddała. Dzwoniłam do schroniska, z którego go wzięłam, i oni uważają, że pies stał się dominujący przeze mnie, bo kiedy go odbierałam, nie było żadnych problemów. Ja myślę raczej, że na psa wpłynął pierwszy atak innego psa podczas spaceru i od tamtej pory szybko czuje się zagrożony. W domu zna swoje miejsce.
Konsultowałam się już z jednym behawiorystą, ale niewiele to zmieniło.
Co byście zrobili na moim miejscu? Kocham mojego psa i ta sytuacja po prostu łamie mi serce...