Cześć, półtora roku temu znalazłam przybłąkaną kotkę, więc nie wiem dokładnie, ile miała lat, ale myślę, że nie była już najmłodsza. Była przesłodka, bardzo kochana, taka prawdziwa „przylepa”. Opiekowałam się nią, codziennie dostawała jeść, a przede wszystkim mnóstwo miłości. Sypiała na zewnątrz pod zadaszeniem domu i zawsze rano była na miejscu. Nigdy nie odchodziła daleko, zawsze trzymała się blisko domu, który stoi pośrodku pól, więc w pobliżu nie ma żadnej drogi. Najbliższy sąsiad mieszka jakieś 500 m dalej, ale ona nigdy tam nie zaglądała. Wyjechałam na wakacje, więc zajęli się nią moi rodzice (to nie był pierwszy raz, więc bardzo dobrze ich znała). Mama widziała ją w piątek rano, my wróciliśmy w piątek po południu i od tej pory (mamy poniedziałek) nie ma po niej śladu. Przeszukałam teren wokół domu i okoliczne pola, wołałam ją, potrząsając karmą i nic, żadnych wieści od tamtej pory...<\/p>
To do niej zupełnie niepodobne, więc bardzo się martwię. Dlaczego miałaby tak nagle zniknąć z dnia na dzień???<\/p>