Cześć, jakieś 10-11 dni temu mój 2-miesięczny szczeniak dostał „głupawki” i z pełną prędkością uderzył barkiem i prawą łapą w róg ściany. Po tym wszystkim zaczął kuleć, więc od razu pojechałam do weterynarza. Zrobił mu prześwietlenie, a ponieważ to jeszcze psie dziecko, nie chciał ryzykować i zostawiać tego bez kontroli, więc przepisał leki przeciwzapalne. Doradził mi też wizytę w specjalistycznej klinice weterynaryjnej, żeby skonsultować się z chirurgiem.
Przez 5-6 dni mały już nie kulał. Kilka dni temu byłam u wspomnianego chirurga, powiedziałam mu, że kulawizna ustąpiła, a on stwierdził, że nie ma nic groźnego i szczeniak może wrócić do normalnego życia. Jednak przedwczoraj i wczoraj kulawizna wróciła, więc ponownie zadzwoniłam do chirurga. Powiedział mi, że mam to tak zostawić, ale bardzo się martwię i nie wiem, co robić. Czy powinnam znowu się z nim kontaktować?
Dodam jeszcze, że kuleje tylko wtedy, gdy dużo się rusza i trwa to zaledwie kilka sekund. Kiedy biorę go na ręce albo gdy go postawię i on nie chodzi, to zupełnie przechodzi – to nie jest kulawizna, która utrzymuje się przez cały czas.
Czy ktoś z Was miał już taki problem? Czy była jakaś poprawa? Z góry dziękuję 🐾