Cześć wszystkim,
Piszę ten post dzisiaj, bo jestem całkowicie załamana i nie wiem już, co robić z moją sunią. Naprawdę potrzebuję waszych opinii, doświadczeń lub porad, jeśli przechodziliście kiedyś przez coś podobnego.
Oto jak to się wszystko rozwijało:
Wtorek rano: Zauważyłam, że moja 8-miesięczna suczka ma małą zmianę na pyszczku. Wtedy jeszcze nie martwiłam się za bardzo, bo z wyglądu nie wydawało się to niczym poważnym.

Następnego dnia: Zauważyłam, że zaczyna się to rozprzestrzeniać na górę pyszczka i na jedną z łap.


W panice natychmiast umówiłam się do weterynarza. Bilans wizyty (około 200 zł): lekarka nie zrobiła absolutnie nic poza zmierzeniem temperatury. Pobrala wymaz ze skóry, ale to ja sama muszę go wysłać pocztą, dołączając czek na około 200 zł dla laboratorium plus około 13 zł na znaczki. Weterynarz nie była w stanie mi powiedzieć, co to jest. Zaproponowała jedynie leczenie przeciwgrzybicze za około 215 zł „na wszelki wypadek”, przyznając jednocześnie, że jeśli to nie to, lek na nic się nie przyda. Nie mogę sobie pozwolić na wyrzucanie pieniędzy w błoto, więc odmówiłam kupowania w ciemno. Powiedziała mi też, że laboratorium potrzebuje około 15 dni na wydanie wyników!
Zadzwoniłam potem do innego gabinetu, żeby sprawdzić, czy są inne opcje. Powiedzieli mi, że mają szybki test (wyniki w 30-45 min), ale to koszt około 200 zł za wizytę plus około 235 zł za test, nie licząc dodatkowych badań, jeśli to nie to, ani ceny leczenia, jeśli wynik będzie pozytywny. Finansowo jest to dla mnie nie do udźwignięcia. Nie mogę wydać setek złotych tylko na domysły.
To, co mnie dzisiaj najbardziej przeraża: Stan pogorszył się jeszcze bardziej dzisiaj rano. Panicznie boję się, że moja sunia zostanie całkowicie oszpecona. Nie wiem już, co myśleć: czy zrobi się z tego strup i samo przejdzie, czy to ją po prostu „zżera”?

Dla informacji: sprawdziłam u siebie i nie mam żadnych podejrzanych plam (na razie brak oznak zarażenia grzybicą).
Czy któryś z waszych psów miał kiedyś taki problem? Czy według was wygląda to na grzybicę, czy może coś innego? Chętnie przyjmę każdą radę lub opinię, bo naprawdę zaczynam panikować.
Z góry dziękuję za pomoc 🙏