Cześć wszystkim,
Mam w domu dwa koty, kocura i kotkę, oba są wykastrowane. Zawsze żyły ze sobą w zgodzie, jeszcze wczoraj przytulały się na fotelu. Wczoraj wieczorem usłyszałam, jak wracają ze swojego wybiegu jak szalone, kotka przeraźliwie wyła, a kocur gonił ją, warcząc. Wpadły do salonu, bijąc się brutalnie (to w ogóle nie wyglądało na zabawę), kotka tak bardzo się przestraszyła, że aż się posikała. Pobiegły na górę, zrobiły totalną demolkę w jednym z pokojów i w końcu udało mi się je rozdzielić... kocur został zamknięty w sypialni.
Przez całą noc były odseparowane, bo kotka była w prawdziwym szoku. Dziś rano spróbowałam wypuścić kocura, bo wydawał się spokojniejszy, ale w ułamku sekundy, gdy tylko zobaczył kotkę (która nie przejawiała żadnej agresji), znowu zaczął warczeć i cały się najeżył. Porządnie na nich wrzasnęłam, kiedy znowu zaczęły (nie powinnam była, ale naprawdę myślałam, że on ją zabije...) i kocur znowu wylądował zamknięty w pokoju.
Jestem zupełnie bezradna. Co mu się stało? Co powinnam zrobić? Mój weterynarz nie przyjmuje w weekendy, poza nagłymi wypadkami. Macie jakieś rady?
Z góry dziękuję za pomoc.