Piszę tutaj, bo moja ciocia i bliscy jesteśmy już trochę zdesperowani i nie wiemy, co dalej robić.
Sąsiadka mojej cioci chce uśpić swoje dwie Akity Inu tylko dlatego, że przeprowadza się do bloku i nie chce ich już trzymać.
Problem polega na tym, że ona praktycznie nigdy się nimi nie zajmowała. Psy zawsze żyły na zewnątrz, prawie nigdy nie były wyprowadzane na spacery i nie zostały zsocjalizowane. Są przez to bardzo nieufne, mają znikomy kontakt z ludźmi i nie są przyzwyczajone do innych psów.
Teraz, przy tych ogromnych upałach, szczególnie ciężko patrzeć, jak siedzą na zewnątrz w pełnym słońcu przez cały dzień. Serce się kraje. Schroniska i organizacje, z którymi się kontaktowaliśmy, odpowiedziały, że dopóki psy mają wodę i nie dochodzi do ewidentnego znęcania się, nie mogą interweniować. To strasznie frustrujące czuć taką bezsilność.
Moja ciocia dzwoniła już do wielu schronisk, ale wszystkie pękają w szwach i nie mogą ich przyjąć.
Naprawdę chcemy uniknąć ich uśpienia. Czy ktoś z was zna jakieś wyjście z tej sytuacji?