Cześć wszystkim, jestem tu nowy i chciałbym zadać Wam pytanie.
Od zeszłej soboty (25 kwietnia 2026 r.) mamy w domu cudowną 8-letnią suczkę o imieniu Sunny, w typie owczarka. Kiedy weszła do domu i poznała nasze dwa koty, Balmy’ego i Rhésusa, w ogóle nie zwracała na nie uwagi. W zeszły weekend zablokowaliśmy Sunny dostęp do piętra, żeby koty miały swój spokój. Fajne jest to, że koty się nie chowają, są tam na górze całkiem wyluzowane i normalnie jedzą. Obserwują ją, a nawet odważnie próbują nawiązać „kontakt” – super się na to patrzy. Zabraliśmy więc krzesła blokujące schody i pozwalamy kotom schodzić, kiedy mają na to ochotę. W ogólnych zarysach wszystko idzie nieźle, ale od dzisiaj (zwłaszcza) Sunny zaczęła je bacznie obserwować i się w nie wpatrywać... Podchodzi i naprawdę intensywnie je świdruje wzrokiem (czasami nawet podnosi przednią prawą łapę, nie wiem właściwie dlaczego). Jak ją wołam, to zazwyczaj wraca do mnie (choć nie za każdym razem), ale zaraz potem znowu zaczyna gapić się na koty. Przed chwilą wszyscy byli na dole (głównie na jedzenie) i Sunny bardzo intensywnie wbiła wzrok w Balmy’ego. Kot zareagował syknięciem i pacnięciem łapą (chyba bez pazurów), a ona w odpowiedzi pokazała zęby. Upomniałem ją stanowczo, więc odeszła z podkulonym ogonem i taką smutną miną. Później, kiedy sypałem karmę, zaczęła intensywnie wpatrywać się w Rhésusa... Wydaje mi się, że on syknął, a kiedy tak na siebie patrzyli, Sunny wyszczerzyła kły...
Moje pytanie brzmi: myślę, że jesteśmy już blisko wypracowania takiej koegzystencji, o jaką nam chodzi (wiadomo, że to nie dzieje się z dnia na dzień), ale czy macie jakieś rady, jak oduczyć Sunny tego wpatrywania się w koty? Bardzo bym chciał, żeby przestała za nimi łazić, jak tylko schodzą na dół itd. Jeśli mieliście podobne doświadczenia, chętnie posłucham Waszych rad. Naprawdę zależy mi, żeby wszystko się udało i szczerze wierzę, że to możliwe ;). Z góry dziękuję!