Cześć wszystkim,
Szukam osób, które miały podobną sytuację ze swoim kotem, bo jestem już trochę zagubiona i wykończona psychicznie.
Mój kot, June, od jakiegoś czasu ma problemy z trawieniem. Już dawno przeszliśmy na odpowiednią dietę i w przeszłości miewał biegunki, ale zazwyczaj dawało się nad tym zapanować i wszystko wracało do normy po leku od mojego weterynarza (zwłaszcza po loperamidzie). Je karmę dostosowaną do problemów trawiennych.
Od ponad tygodnia przechodzi znacznie poważniejszy kryzys niż zwykle. Biegunki stały się bardzo częste, czasem w pewnych momentach pojawiają się co 1-2 godziny. Najbardziej martwi mnie to, że tym razem widać, że naprawdę źle się czuje: jest niespokojny, miauczy inaczej niż zwykle (a normalnie nie jest kotem, który dużo miauczy), szuka sobie pozycji, nie pozwala dotknąć brzucha... Miałam wrażenie, że go boli.
Mimo to są też momenty, które mnie uspokajają: je, pije, wychodzi do ogrodu, myje się, a nawet przyniósł mysz... Ale czuję, że nie jest sobą, i ten kryzys bardzo mnie przeraża. Boję się, że nie uda mi się przynieść mu ulgi i że to zostanie już na stałe.
Mój weterynarz opiekuje się June i modyfikuje leczenie. Po bardzo ciężkiej nocy lekarka poradziła mi odstawić loperamid, bo możliwe, że go nie toleruje, i kontynuować podawanie kortyzonu, probiotyków oraz osłony na żołądek z babką płesznik (psyllium). Obserwujemy sytuację.
Dodam jeszcze, że June strasznie stresuje się u weterynarza, wpada w ogromną panikę, więc poważniejsze badania (hospitalizacja, narkoza, specjalistyczne badania...) to coś, nad czym muszę się mocno zastanowić.
Bardzo chciałabym porozmawiać z osobami, których koty miały:
przewlekłe biegunki lub silne kryzysy;
podejrzenie IBD (nieswoiste zapalenie jelit) / stan zapalny układu pokarmowego / zapalenie jelita grubego;
okresy, w których wydawało się, że nic nie działa;
leczenie, które długo wymagało dopasowania, zanim przyniosło efekty.
Czy komuś z Was udało się ustabilizować stan kota na dłuższą metę? Czy przechodziliście przez silne kryzysy z widocznym bólem, po których nastąpiła poprawa? Czy powrót do w miarę normalnego wypróżniania może zająć kilka tygodni?
Jakie badania robiliście?
Z góry wielkie dzięki każdemu, kto poświęci czas na podzielenie się swoim doświadczeniem. Bardzo się martwię i potrzebuję wiedzieć, że inne koty żyją z takimi problemami i mogą odzyskać dobrą jakość życia.