Dzień dobry wszystkim,
Nasza 12-letnia kotka jest wysterylizowana i ma nadwagę. Kilka miesięcy temu, po zmianie karmy, zaczęła mniej jeść. Stopniowo traciła na wadze. Byliśmy przekonani, że po prostu mniej je, bo karma mniej jej smakuje, i cieszyliśmy się, że wraca do lepszej formy i zdrowia. Tydzień temu zorientowaliśmy się, że przestała w ogóle jeść, nie korzysta już z kuwety i zrobiła się żółta. Weterynarz poinformowała nas, że kotka ma żółtaczkę spowodowaną stłuszczeniem wątroby. Myśleliśmy, że naturalnie chudnie, a tymczasem ona wpadała w anoreksję 🥹. Od tego czasu były kroplówki, hospitalizacja, sonda nosowo-przełykowa, a potem powrót do domu. Niestety, mimo wszystkich naszych starań, zjada tylko maleńkie porcje albo wręcz nic. Jesteśmy bezsilni wobec tej sytuacji. Nie mamy też pewności co do przyczyny. Karma, stres, zmiana w jej codziennym życiu... czy może jakaś inna choroba?
Krótko mówiąc, widzimy, jak marnieje z dnia na dzień, nie mogąc jej pomóc. Czy przechodziliście przez coś podobnego? Czy macie jakieś rady? Jakieś triki, żeby chociaż trochę zjadła? Nie wiemy już, do kogo się zwrócić, zanim będzie za późno.
Wszelkie wasze życzliwe uwagi będą bardzo mile widziane.
Z góry ogromnie dziękuję za pomoc.