Dobry wieczór,
Moja córka wyjeżdża na miesięczny staż za granicę i poprosiła mnie, żebym zaopiekowała się jej około 12-letnim kotem. Zrobiłabym to z przyjemnością, ale właśnie mi powiedziała, że jej mruczek ma przewlekłe zapalenie dziąseł. Był leczony i teraz nie ma już zębów, jest też cały czas na lekach, chociaż nie wiem dokładnie jakich. Czy to na pewno musi być kaliciwiroza, czy po prostu skutek wcześniej zaniedbanych problemów z zębami? Warto wspomnieć, że wzięła go z fundacji i nikt nie mówił jej o kaliciwirusie. Czy fundacja ma obowiązek o tym informować, jeśli to faktycznie to? Martwię się, bo mam własnego 13-miesięcznego kota, który ma aktualne szczepienia, ale czy mimo to nie ma żadnego ryzyka? I jak sprawdzić, czy to kaliciwirus, czy nie? Z góry dziękuję za pomoc.