Cześć
Właśnie straciłam oba moje małe cavaliery w zaledwie 5 dni. Roxy odszedł na atak serca (według weterynarza – znaleźliśmy go martwego przy misce z wodą, a widzieliśmy go 10 minut wcześniej). On też był „sercowcem”, pękła mu struna ścięgnista zastawki.
Jeśli chodzi o Oscara, który już wcześniej cierpiał na niewydolność serca, śmierć Roxy'ego tylko pogorszyła sprawę. Przestał się ruszać, ciągle tylko leżał, nic nie jadł, bez przerwy sapał, a najmniejszy wysiłek sprawiał, że kaszlał i bardzo szybko oddychał... Podjęliśmy więc decyzję, by skrócić jego cierpienie i towarzyszyliśmy mu do samego końca...
Oczywiście nasz ból jest ogromny, ale zwracam się do was z zapytaniem, co zrobić z karmą moich maluchów. Mam 6 czy 7 kg karmy Metabolic Mini, którą chętnie oddam...
Schroniska w mojej okolicy (regiony 64/65), z którymi się kontaktowałam, nie są zainteresowane... Macie jakiś pomysł?
Dzięki za wasze odpowiedzi