Cześć wszystkim,
Zupełnie nie znam tej strony, ale postanowiłam tu napisać, traktując to trochę jak list w butelce wyrzucony do morza.
Mój kot kończy w tym roku 4 lata i ostatnio zauważyłam, że zdarza mu się czasem utykać. Po kilku dniach obserwacji umówiłam się na wizytę u weterynarza.
Diagnoza: zwichnięcie rzepki. Lekarz wyjaśnił mi, że to prawdopodobnie wada wrodzona, z którą kot może żyć, ale operacja również wchodzi w grę. W tym przypadku byłby to jednak poważny zabieg.
Chciałam zapytać, czy ktoś z Was mierzył się już z takim problemem u swojego kota? Jeśli tak, czy możecie podzielić się swoimi doświadczeniami i jakimiś radami?
Na razie staram się robić wszystko, co możliwe, żeby ograniczyć jego kulecie i dyskomfort, bez uciekania się do operacji, dopóki jest to dla niego do zniesienia.
Z góry dziękuję za Wasze odpowiedzi.