. Jestem właścicielką kotów od wielu lat i swojego poprzedniego towarzysza karmiłam waszymi produktami 15 lat temu, nigdy nie mając żadnych problemów.
W ostatnich latach odeszłam od przemysłowej karmy mokrej na rzecz świeżych produktów (krewetki, ryby). Niedawno postanowiłam znów podać wasze puszki moim dwóm obecnym kotom (2 lata oraz 3 i pół roku), żeby sprawić im przyjemność. Rezultat jest niezwykle niepokojący:
Nadmierna smakowitość (efekt „narkotyku”): Moje koty wykazują uzależnienie, które określiłabym jako nadmierne. Są w nienaturalnym stanie pobudzenia na widok tych puszek, co nie przypomina zdrowego zachowania żywieniowego.
Paradoks „ukrytego głodu”: Mimo tego szaleńczego apetytu, moje koty nie tyją. Co gorsza, moja 3,5-letnia kotka schudła i ma miejscowe ubytki sierści na szyi (wypadanie włosów bez drapania).
Podejrzenie o nowe dodatki: Z moich poszukiwań wynika, że masowe stosowanie nowych zagęszczaczy i teksturantów, takich jak guma kasja, jest podejrzewane o wywoływanie przewlekłych stanów zapalnych jelit u wrażliwych kotów. Stany te uniemożliwiają wchłanianie składników odżywczych, co wyjaśnia, dlaczego kot może jeść ogromne ilości, a jednocześnie marnieć w oczach (zespół złego wchłaniania).
Związki endokrynnie czynne: Zastanawiam się również nad obecnością Bisfenolu A (BPA) w powłoce tych puszek. Niedawne badania weterynaryjne łączą ekspozycję na BPA w puszkach z zaburzeniami tarczycy, co dokładnie odpowiada objawom utraty wagi i pogorszenia stanu sierści, które obserwuję u mojej 3,5-letniej kotki.
Wydaje się, że te produkty działają dziś jak „puste kalorie”: stymulują apetyt silnymi dodatkami, ale poważnie szkodzą organizmowi.
Dowiedziałam się czegoś nowego, bo zawsze podawałam głównie suchą karmę Royal Canin, a ta mokra karma miała być tylko sporadyczną przyjemnością. Okazuje się jednak, że ten pasztet czy kawałki w galaretce uniemożliwiały również przyswajanie dobroczynnych składników z wysokiej jakości karmy weterynaryjnej podawanej równolegle. Przez te puszki ich organizm nie mógł przyswoić chrupek, bo metabolizm trawienny został zaburzony.
Radzę wszystkim, aby od czasu do czasu dawali swoim zwierzętom kawałek mięsa lub ryby i oczywiście nie ograniczali się tylko do suchej karmy, ale przede wszystkim nie dawali się złapać na te puszki i saszetki pełne dodatków. Myślę, że to właśnie one mają wpływ na to dziwne zjawisko coraz krótszego życia naszych domowych kotów, mimo że paradoksalnie coraz częściej odwiedzamy weterynarzy.
Sądzę, że wszyscy powinniśmy podchodzić z większym krytycyzmem do tych oczywistych obserwacji naszych czasów.
Pamiętam z czasów młodości na wsi, że koty, o które ledwo się dbano, dożywały około 20 lat. Dziś weterynarz mówi ci, że twój kot zaczyna być stary w wieku 8 lat...?