Dlaczego mój kot nie daje sobie obciąć pazurków?
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Jedno nie wyklucza drugiego. Sama mam małą kotkę syjamską. Choć jest delikatna, ma naprawdę imponujące pazury jak na swój rozmiar. Żeby było dobrze, mogłabym jej przycinać same końcówki co półtora tygodnia!
I wcale nie chodzi mi o meble czy dywany... te jej kocie masaże są słodkie, ale strasznie kłują (co trochę psuje relaks i całą przyjemność). Do tego, kiedy pazury są już za długie, widzę, że zaczynają jej się przez to wykrzywiać paluszki.
Często zabieram ją na spacery i trochę wspina się po drzewach, ale to nic w porównaniu z życiem na wolności, gdzie pazury ścierałyby się naturalnie tak szybko, jak rosną.
Tak samo jak ją czeszę (co uwielbia), tak samo przycinam jej pazurki.
Niektóre koty faktycznie nie dają przy sobie nic zrobić, zwłaszcza jak jesteś samemu – moje dwa są dokładnie takie same. Przez to, że istnieje ryzyko, że nożyczki się omskną, jeśli mruczek będzie się za mocno wiercił, i przetniesz tę żyłkę w pazurku, lepiej pójść do weterynarza. Zazwyczaj taki zabieg jest darmowy, bo zajmują się tym technicy.
Drapaki, choć są absolutnie niezbędne, to jednak nie wystarczą. One służą głównie do ostrzenia pazurów (co dla kotów jest też czystą przyjemnością), a nie do ich skracania czy piłowania. Także polecam „koci manicure” u weta ;)
Ojej, biedna Miss Fiby! (Dziwnie się czuję, pisząc to, bo moja ma tak samo na imię)
Jak ona się miewa od tego czasu?
Mojej (czyli mojej Fiby lol) obcinam pazurki, jak śpi, a ona budzi się, gdy zrobię pięć pazurków, czyli jedną łapkę. Czekam na kolejną drzemkę, żeby zrobić drugą, i zajmuję się tylko przednimi łapkami. Ale obcinam naprawdę same końcówki, nawet jeśli przez to muszę robić to częściej.
Żeby utrzymać pazury w dobrym stanie, koty trzymają je schowane, dopóki nie muszą ich użyć. Kiedy pazury rosną i stają się zbyt długie oraz zakrzywione, koty nie mogą ich już całkowicie schować. W takim przypadku bardzo zaleca się przycinanie pazurków w przednich łapkach. Obcinanie pazurów u kota pozwala też uniknąć niszczenia dywanów, kanap i innych mebli, nie wspominając już o Twojej skórze. Taki zabieg powinno się przeprowadzać przynajmniej raz w miesiącu.
Zanim zaczniesz obcinać pazurki swojemu kotu, pomóż mu przyzwyczaić się do dotykania i uciskania łapek. Możesz to robić, delikatnie głaszcząc go po udach i łapkach, dając mu w tym samym czasie jakieś nagrody lub smaczki. Dzięki temu całe doświadczenie będzie mu się kojarzyć z czymś przyjemnym. Stopniowo zwiększaj nacisk, aż pazurki zaczną się wysuwać. Kontynuuj te ćwiczenia, dopóki Twój kot nie będzie spokojnie tolerował dotyku i przytrzymywania łapki. Może to zająć trochę więcej czasu, jeśli Twój mruczek nie jest przyzwyczajony do brania na ręce czy dotykania łap.
Lekko naciśnij łapkę – kciukiem od góry i palcem wskazującym od dołu – aż wysunie się pazur. Powinieneś zobaczyć różową część, czyli naczynie krwionośne. Pod żadnym pozorem nie przycinaj tej różowej części, ponieważ jest to dla kota bardzo bolesne i wywołuje krwawienie. Wystarczy obciąć samą końcówkę, ten „haczyk” – to w zupełności wystarczy, by zapobiec zniszczeniom mebli czy zadrapaniom na Twojej skórze. Dopóki nie nabierzecie wprawy, jeden pazurek lub jedna łapka dziennie w zupełności wystarczy jako wyzwanie.
Dziwne, że weterynarz sobie z tym nie radzi, faktycznie chyba nie jest zbyt wprawny. Kup mu lepiej jakieś porządne drzewko i drapak, a pazurki zostaw tak, jak są... sam o nie zadba :)))

Cześć Jonathan,
Dwa tygodnie temu zauważyłam, że Fiby kuleje. Ponieważ każdego ranka wychodzi do ogrodu przez okno (postawiłam tam mebel, żeby nie musiała skakać z wysoka), pomyślałam, że mimo tych środków ostrożności pewnie źle wylądowała. Oczywiście od razu umówiłam wizytę u weterynarza. Jej łapka była lekko wygięta do przodu – właściwie od razu zrozumiałam, że przyjmuje taką pozycję, żeby ulżyć sobie w bólu. Kiedy zajrzałam pod łapkę, okazało się, że pazur wrósł jej całkowicie w opuszkę, wyobraźcie sobie ten ból! Co miesiąc starałam się obcinać jej pazurki (bardzo uważając na naczynia krwionośne), ale że Fiby pozostała trochę dzikusem, to drapała mi ręce, bo po prostu nie lubi, jak się przy niej majstruje. Dawałam jej więc spokój, obcinając tylko jeden czy dwa pazury raz na jakiś czas, bo biedna ciągle zaczepiała o narzutę na kanapie.
Weterynarz usunął pazur wbity w opuszkę i zrobił jej zastrzyk przeciw infekcji. Wszystko ładnie się zagoiło, dlatego właśnie trzeba pilnować, żeby pazury nie były zbyt długie.
- Natychmiastowy powrót ukochanej osoby. Tel: +22990556895
- Szybki powrót uczuć w 24h. Tel: +229 91752665