Właśnie adoptowałam ze schroniska małą czarną kotkę, która ma dopiero rok (znaleźli ją na ulicy). Jest u mnie od prawie tygodnia.
Na początku wszystko było super, bawiła się już od pierwszego dnia i wyglądało na to, że szybko się u nas odnalazła.
Od trzech dni głównie siedzi na środku salonu albo kuchni. Kiedy do niej podchodzę, patrzy na mnie i tak cichutko pomiaukuje. Nie chce się już bawić, ale je i pije normalnie.
Kiedy chcę ją pogłaskać, bez problemu na to pozwala. Muszę dodać, że to bardzo łagodna kicia, która jeszcze nigdy nie pokazała pazurków ani zębów, mimo że mam dwuletnią córeczkę, która bywa czasem dosyć energiczna i mało delikatna.
Co wieczór przychodzi do mnie, domaga się pieszczot i kładzie się na mnie.
Przez resztę czasu jednak tego nie robi...
Jak myślicie, co może jej być? Dlaczego ciągle miauczy i przestała się bawić?
Z góry dzięki za pomoc.
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Dzień dobry,
Może też tak być, że zostaje w konkretnym pokoju, żeby mieć więcej spokoju – skoro mówicie, że macie 2-letnią córeczkę, która jest "trochę gwałtowna" w ruchach, a wieczorami kotka sama przychodzi do was i kładzie się na kolanach (zakładam, że o tej porze córeczka jest już w łóżku? 😳). To oczywiście tylko pomysł, ale jak najbardziej możliwy – koty nie lubią, kiedy się im przeszkadza, a tym bardziej gwałtownych gestów.
Czy dobrze korzysta z kuwety? Czy załatwia się prawidłowo? Bo jeśli odczuwa ból podczas sikania lub robienia kupy, może miauczeć właśnie dlatego, że zbyt długo się wstrzymuje – a to mogłoby oznaczać, że ma jakiś problem (np. z układem moczowym).
Warto obserwować tę kwestię i jeśli zauważycie coś niepokojącego, lepiej zabrać ją do weterynarza, żeby upewnić się, że wszystko jest w porządku.
Zgadzam się z osobami, które piszą, że ona po prostu musi być gadatliwa. Moja ma dokładnie tak samo – miauczy na powitanie, kiedy wyciągam jedzenie, albo kiedy przestajemy się z nią bawić, a ona uzna, że zabawa jeszcze się nie skończyła. Jak się do niej mówi i na nią patrzy, to mruży do nas ślepka i czasem odpowiada takimi cichutkimi miauknięciami.
Z czasem, jak będziesz ją obserwować, na pewno zrozumiesz, co oznacza każdy rodzaj miauknięcia. W końcu każdy kot jest inny. Ale skoro Twoja kicia normalnie je i pije, a do tego jeszcze przychodzi się poprzytulać, to myślę, że nie masz się czym martwić. Spróbuj ją tylko czasem zachęcić do zabawy, żeby zobaczyć, jak zareaguje.
Myślę, że nie można zapominać o tym, że każdy kot ma inny charakter. Tym bardziej, jeśli mają za sobą już jakieś „poprzednie życie” (zbyt wczesne odłączenie od mamy, złe traktowanie, porzucenie, kolejna adopcja...).
Miałczenie może oznaczać tysiąc różnych rzeczy i to wcale nie musi być oznaka dyskomfortu. Moja kicia na przykład miałczy tylko po to, żeby powiedzieć: „hej, tu jestem, widzisz mnie? pogłaszcz mnie”, ale NIGDY nie miauczała o jedzenie. Nawet kiedy widzi, że sypię karmę, to po prostu ociera się o moje nogi, ale nie wydaje z siebie ani dźwięku. Zawsze mnie to dziwi, bo wszystkie koty, jakie do tej pory znałam, miauczały (cicho albo bardzo głośno), kiedy były głodne i widziały jedzenie. To tylko pokazuje, że każdy z nich jest inny!
U mnie moja kicia miauczy tak trochę „kapryśnie” – miauczy, kiedy chce pieszczot, a ja nie jestem akurat „do jej dyspozycji” (bo stoję albo czymś się zajmuję). Miauczy też przy oknie, bo jaśnie pani przyzwyczaiła się, że trzymam ją na rękach przy szybie. Miauczy, jak chce się bawić itd... Może twoja też załapała jakiś nawyk, nawet nie wiesz kiedy ^^? Może po prostu chce zwrócić na siebie Twoją uwagę! To może być mnóstwo rzeczy, ale skoro Twoja kotka nie wygląda na nieszczęśliwą, to myślę, że nie masz się co martwić :) po prostu spróbuj wyczuć, o co jej chodzi!