Zauważyłam wczoraj, że mój kot, którego adoptowałam dwa i pół miesiąca temu, ma spuchniętą górną wargę – wygląda to dziwnie, możecie to zobaczyć na zdjęciu.
Ten mały kocur to prawdziwy kłębek nerwów i odkąd go mamy, właściwie nie ma tygodnia bez wizyty u weterynarza.
Dlatego pomyślałam sobie, że może za szybko panikuję i powinnam się nauczyć radzić sobie z nim sama.
Ale teraz w weekend znowu zauważyłam coś nowego na jego pyszczku. On nie daje się łatwo dotykać, więc nie udało mi się zrobić lepszego zdjęcia.
Na wszelki wypadek to zdezynfekowałam i domyślam się, że jutro będę musiała zabrać go do weta, ale chciałabym wiedzieć, czy jest coś, co mogę zrobić już teraz? On na nic się nie skarży, je, bawi się i skacze wszędzie jak zwykle, ale naprawdę kiepsko to wygląda.
Dzięki za pomoc
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
No więc, w skrócie, to jest coś o nieznanym pochodzeniu, ale najczęściej wyzwalaczem jest alergia. Robią się od tego wielkie, swędzące placki na tylnych łapach albo takie jakby wrzody w pyszczku, no i wygląda to tak, jak na zdjęciu mojego kota.
Nie ma na to lekarstwa, są tylko kuracje zapobiegawcze, żeby nie dochodziło do takich silnych rzutów choroby.
To nie jest śmiertelne, ale może być poważne, jeśli w czasie zaostrzenia kot nie jest leczony albo jest leczony źle.
Fundacja miała kota przez półtora miesiąca, zanim go odebraliśmy, a my w ciągu dwóch miesięcy byliśmy z nim u weterynarza już 6 razy. Pani weterynarz zapewnia mnie, że te choroby pojawiły się jeszcze przed adopcją, więc są dwie opcje.
Albo nawet nie zadali sobie trudu, żeby skonsultować się z lekarzem, kiedy kot miał obie tylne łapy łyse i zainfekowane, albo nas okłamali i zataili przed nami przyczynę choroby.
Bo jak go odbieraliśmy, to nam powiedzieli, że to tylko przez stres i dlatego gubi sierść...
Zespół ziarniniaka eozynofilowego? Moglibyście wyjaśnić, na czym to polega takiemu laikowi jak ja? W każdym razie, dla stowarzyszenia mogło to być wcześniej nie do wykrycia.
Dzięki 🙂
No więc po badaniu okazało się, że kiciuś ma zespół ziarniniaka eozynofilowego. Fundacja, od której go mamy, zataiła to przed nami przy adopcji – naprawdę niefajnie z ich strony, ale trudno, i tak kochamy go takiego, jaki jest. Będzie musiał być teraz na stałym leczeniu, żeby nie było rzutów choroby, bo te zmiany pojawiają mu się nie tylko na pyszczku, ale też na tylnych udach.
Dzień dobry wszystkim, opuchlizna się nasiliła i jutro mamy wizytę u weterynarza. Udało mi się w końcu jakoś zajrzeć mu do pyszczka i po prawej stronie na górnej wardze jest mała ranka, która wygląda na zainfekowaną. Problem polega na tym, że nie mam pod ręką żadnych leków przeciwzapalnych ani antybiotyków, więc to puchnie, a ja nie mam jak go wyleczyć czy mu ulżyć. Na ten moment nie okazuje bólu, ale mało pije i ciągle śpi, więc domyślam się, że po prostu próbuje regenerować siły...
Czy Twój kot miał okazję ocierać się gdzieś pyszczkiem, jeśli wychodzi na zewnątrz? Może to wyglądać na podrażnienie po tym, jak mocno się o coś pocierał – albo o jakąś rzecz, która mu się bardzo spodobała, albo próbując coś wygrzebać w ogrodzie.
Czy on je z plastikowych misek? Niektóre koty łapią bakterie, pocierając pyszczkiem o miskę przy łapczywym jedzeniu, a plastik – nawet regularnie myty – bywa przyczyną wielu alergii w okolicach pyszczka i brody u kotów. Lepiej zamień je na miski ceramiczne lub ze stali nierdzewnej.
Nie jestem weterynarzem, ale nie wydaje mi się, żeby to był nagły przypadek, skoro nie ma żadnych objawów bólowych. Zobacz, czy opuchlizna zmniejszy się w ciągu najbliższych dni. Przy najmniejszym sygnale bólu lub dyskomfortu – od razu do weta.
Dzień dobry, czy możliwe, że został użądlony przez pszczołę albo osę podczas polowania na nie? Jeśli nie, proszę sprawdzić stan zębów – jeśli któryś jest ułamany lub zainfekowany, może to powodować stan zapalny i opuchliznę. Tak czy inaczej, weterynarz na pewno znajdzie przyczynę. Proszę dać znać, co u niego i życzę powodzenia!