Dobry wieczór,
Od trzech dni mój kot wchodzi na blat w kuchni. Za każdym razem mówię mu „nie” i do niego podchodzę. Mimo to ciągle to powtarza, zwłaszcza żeby zwrócić na siebie moją uwagę, kiedy się nim nie zajmuję.
Dzisiaj wieczorem podgrzewałam coś na płycie. Usłyszałam, jak wskakuje na blat i powiedziałam „nie”. Zazwyczaj czeka, aż podejdę, ale tym razem ledwo zdążyłam odwrócić głowę, a on już zdążył zeskoczyć i pędził przed siebie ile sił w łapach.
Nie od razu załapałam, co się stało. Dopiero po dziesięciu minutach dotarło do mnie, że musiał stanąć łapami na gorącej płycie. Sprawdziłam spód łapek i opuszki są faktycznie ciemnoróżowe, choć zazwyczaj są całkiem jasne. Może to tylko moja wyobraźnia (jestem straszną panikarą), ale wydaje mi się, że jedna z opuszek jest lekko spuchnięta.
Chłodziłam je pod wodą przez około minutę każdą, ale nie byłam w stanie utrzymać kota. W końcu zmoczyłam zabawkę z piórkami i zaczęłam się z nim bawić (w ten sposób woda trafiała na łapki, kiedy polował).
Kot normalnie je, pije i biega. W tej chwili leży i patrzy przez okno. Czy powinnam dzwonić na ostry dyżur weterynaryjny, czy może to poczekać do rana? (mój weterynarz otwiera o 8:00).
Dzięki za wszystkie rady.