Cześć wszystkim!
Piszę do was, bo potrzebuję porady. Choć w moim życiu zawsze było mnóstwo zwierząt, w tym trzy koty, które niestety już odeszły, niedawno adoptowałam małego kociaka.
Ten maluch nie miał nawet dwóch miesięcy, kiedy go wzięłam – miał zaledwie półtora miesiąca. Poprzedni właściciel już go nie chciał i zamierzał go porzucić, więc przygarnęliśmy go razem z moim partnerem. Przez ostatnie dwa tygodnie wszystko było super. Byliśmy u weterynarza i okazało się, że moja mała kicia ma koci katar. Leczymy ją i robimy inhalacje dwa razy dziennie. Po każdym zabiegu dajemy jej mały smakołyk w nagrodę, żeby wiedziała, że jest dzielna i żeby nie kojarzyło jej się to z karą ani nie było dla niej traumatyczne.
Od paru dni, wieczorami, kiedy oglądamy telewizję około 22:00, ona nagle wygina grzbiet, skacze na nas, atakuje i biega bokiem jak taki mały krab... Dzieje się to coraz częściej, teraz już nawet w ciągu dnia. Zupełnie tego nie rozumiem. Oczywiście nigdy jej nie uderzyliśmy! Bawimy się z nią, kupiliśmy jej mnóstwo różnych zabawek, nie zmuszamy jej do głaskania...
Nie rozumiem tego zachowania. Czy to tylko zabawa? Czy ona jest złośliwa? Może to kwestia zbyt wczesnego odstawienia od matki albo po prostu się nudzi? A może to przez te inhalacje, których nie lubi?
Pod koniec miesiąca mamy zamiar adoptować drugiego kotka (będzie miał dwa i pół miesiąca). Myślicie, że to pomoże jej w socjalizacji, uspokoi ją i wyciszy, czy może go też będzie atakować?
Dzięki, że doczytaliście do końca. Jeśli macie jakieś rady, będę bardzo wdzięczna!