Jestem bardzo zdenerwowana, bo moja kotka jest przerażona moim chłopakiem.
Minęło już ponad 2 lata odkąd adoptowałam moją kotkę, Haru. Na początku trochę się bała mojego chłopaka, ale w końcu się do niego przyzwyczaiła. Jednak z biegiem miesięcy ich relacja się pogorszyła. Stopniowo zaczęła go unikać, a potem wręcz uciekać. Skończyło się na tym, że zaczęła sikać i robić kupę na kanapie w jego obecności. Kiedy przestał u mnie mieszkać, problemy z sikaniem/robieniem kupy poza kuwetą całkowicie zniknęły. Ale gdy tylko mnie odwiedza, Haru zaczyna warczeć, słysząc jak przychodzi, i w panice szuka miejsca do ukrycia – bardzo często kończy się tym, że robi pod siebie albo w swoim koszyku. A jeśli wyjdę z pokoju i zostawię ich razem, zaczyna wydawać z siebie przerażone miauczenie.
Myślę, że mój chłopak trochę za bardzo ją dokuczał i brakuje mu delikatności w kontakcie z nią, ale nie wiem, czy to jedyne powody…
Ta sytuacja staje się bardzo trudna do opanowania i zaczyna wywoływać konflikty w naszym związku. Mój chłopak bardzo ciężko przyjmuje jakąkolwiek krytykę i nie słucha moich rad. Jest przekonany, że to mój kot ma problem, podczas gdy ona jest bardzo towarzyska z wszystkimi innymi oprócz niego.
Czy myślicie, że może odzyskać zaufanie Haru i w jaki sposób? I jak myślicie, jak mogę go przekonać, żeby zastosował właściwe zachowanie wobec mojej kotki?
Z góry dziękuję za rady! Dobrego wieczoru!
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
To naprawdę dziwne, że aż do tego stopnia. Musisz poważnie zastanowić się nad tym swoim znajomym... kot nie reaguje tak gwałtownie bez powodu... biedna kicia.
Oto moja obiektywna opinia. Nie mówiąc już o znęcaniu się (choć tak naprawdę nie wiadomo, gdzie zaczyna się ta granica), kicia musiała być za bardzo drażniona i jej próg tolerancji został przekroczony, przez co teraz po prostu nie trawi twojego chłopaka. Koty to niezwykle wrażliwe istoty, a do tego są jak gąbki – jeśli kicia wyczuje wrogość, reaguje w ten sam sposób. To szczęście, że go nie atakuje, bo to właśnie może się kiedyś stać, jeśli on przekroczy jej granice wytrzymałości. Biedactwo, skoro dochodzi do tego, że załatwia się pod siebie tam, gdzie akurat przebywa, to znaczy, że na jego widok jest w totalnym stresie. Więc tak, on musi ją ignorować i o niej zapomnieć. Jeśli twój chłopak nie jest w stanie tego zrozumieć, to zmień chłopaka! 😁👌
Cześć, czytając Twój wpis, moją pierwszą myślą było to, że może pod Twoją nieobecność ktoś potraktował kota agresywnie. Jeśli jednak masz do tej osoby pełne zaufanie, to może wcale nie o to chodzi.
Jeśli o mnie chodzi, to kiedy wzięłam swojego kota, moja mama przygarnęła też jego brata i siostrę.
Odkąd mój kot był malutki, robiłam wszystko, żeby przyzwyczaić go do weterynarza i do dzieci poprzez lekkie „zaczepianie”. Pociągałam go za łapkę, ale bez żadnej agresji, tak żeby nie warczał ani mnie nie drapał. Chciałam, żeby w razie ewentualnej kontuzji dał się każdemu opatrzyć bez problemu (a przy okazji stworzyliśmy wyjątkową więź).
Chciałam zrobić to samo z jego rodzeństwem, ale niestety mama za każdym razem brała ich stronę, myśląc, że robię im krzywdę, a ja po prostu chciałam ich tylko trochę „pomęczyć” dla ich dobra, nic więcej!
Brat miał totalnie gdzieś moje zabiegi, ale siostra z wiekiem zaczęła na mnie warczeć i pokazywać oznaki strachu, a co za tym idzie – agresji wobec mnie. Zaczęła mnie kojarzyć z kimś irytującym, kto stwarza dla niej niekomfortowe sytuacje.
Więc co zrobiłam? Zaczęłam ją całkowicie ignorować. Nie mówiłam do niej, nie patrzyłam na nią, nie głaskałam i nie wołałam. Powoli, małymi krokami, sama zaczęła do mnie wracać. Zajęło to dobre rok. Potem wyprowadziłam się z rodzinnego gniazdka „na swoje”. Dziś kotka ma 13 lat, sama do mnie przychodzi, ale wciąż nie mam prawa jej „zaczepiać”, bo inaczej czekają mnie konsekwencje zarówno ze strony kotki, jak i mojej mamy 😁.
Lęk mojego kota przed moim chłopakiem nie pojawił się konkretnie w momencie, kiedy go pilnował. To narastało stopniowo, dlatego przypuszczam, że to raczej kwestia jakiejś niezdarności mojego chłopaka, a nie pojedynczego incydentu. Oczywiście zastanawiałam się nad tym (i jego też wypytywałam), jak on się zachowuje wobec mojego kota, kiedy mnie nie ma, ale nie mogę go przecież oskarżać o złe traktowanie bez żadnych dowodów – to dlatego ta sytuacja jest taka delikatna. Tak czy siak, on już praktycznie do niego nie podchodzi, bo kot cały czas się chowa, gdy tylko on pojawia się w pobliżu.
Nie jestem nastawiona zbyt optymistycznie, ale bardzo bym chciała, żeby ta sytuacja się poprawiła. Jeśli mielibyśmy razem zamieszkać, to będzie to po prostu nie do zniesienia. Zarówno dla nas, jak i dla mojego kota, który nie może przecież żyć w ciągłym strachu i wiecznie się chować.
Piszesz, że opiekował się nią przez 2 tygodnie i od tego czasu kotka jest najwyraźniej przerażona. Szczerze mówiąc, na Twoim miejscu zaczęłabym się poważnie zastanawiać, jak Twój chłopak traktował Twoje zwierzę. Kot nie staje się przerażony tylko dlatego, że ktoś go trochę pozaczepia, powody muszą być znacznie poważniejsze, nie uważasz? Byłabym bardzo podejrzliwa, bo to nienormalne, żeby kotka nagle tak bardzo się go bała, skoro wcześniej nie była wobec niego lękliwa, a do wszystkich innych osób jest nastawiona przyjaźnie.
Na Twoim miejscu zabroniłabym chłopakowi dotykania, a nawet patrzenia na kota, skoro wyraźnie między nimi nie iskrzy. I bez względu na to, dlaczego tak jest, nawet nie próbowałabym ich ze sobą zaprzyjaźniać na siłę – to po prostu strata czasu.
Dzięki za odpowiedź. Kot nie ma takich zdolności poznawczych jak my, więc Twój chłopak jest jedyną osobą, która może rozwiązać tę sytuację. Miłość i przyjaźń to sztuka kompromisu, a nie poświęcenia.
Dziękuję za odpowiedź!
On nie ma zbyt dużego doświadczenia ze zwierzętami, a w każdym razie nigdy wcześniej żadnego nie miał. Myślę, że po prostu nie rozumie, jak funkcjonuje kot i nie zdaje sobie sprawy, że jego zachowanie jest dla zwierzaka formą agresji.
Sęk w tym, że za każdym razem, gdy próbuję mu to wyjaśnić, on nie bierze mnie na poważnie. Jest święcie przekonany, że jego zachowanie nie jest żadnym problemem i w ogóle nie stosuje się do tego, co mu mówię.
A kiedy zaczynam naciskać, widzę, że się obraża, a nie chcę wywoływać konfliktów. Spróbuję jednak jeszcze raz z nim porozmawiać, tak jak mi radziliście.
Kiedyś, jak jeszcze dobrze się ze sobą dogadywali, zostawiłam mu mojego kota pod opieką na dwa tygodnie, ale nie wiem, czy dzisiaj bym to powtórzyła. To zbyt duże źródło stresu dla mojego kota, a i nie jestem pewna, czy mój chłopak by tego chciał, widząc, jak ona reaguje na jego obecność.
Z tego, co Pani pisze, mam wrażenie, że to brak wyczucia Pani chłopaka popsuł ich relację. Czy on zna się wystarczająco na kotach i wie, jak bardzo są one wrażliwe na stres? Będzie Pani musiała wykazać się pedagogicznym podejściem.
Poza tym, jakie on ma doświadczenie ze zwierzętami? Nie każdy przypisuje zwierzętom te same wartości.
Najpierw trzeba mu wyjaśnić, jak bardzo zależy Pani na kocie i że jest on częścią Pani życia.
Pierwsza sprawa: niech przestanie go *******. Nie musi go kochać, ale musi go szanować.