Mój kot nie najlepiej się czuje po kastracji

L
Lolomildami Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Cześć wszystkim!

Pisałem już wczoraj o kastracji mojego kota, ale w innym wątku.

To tutaj nie ma nic wspólnego z moim poprzednim pytaniem.

Więc tak, mój kocur został wykastrowany we wtorek.

I zauważyłem, że od tamtego dnia jest taki „nie swój”, wyraźnie bez formy. Nie czuje się najlepiej.

Z drugiej strony, je bardzo chętnie i ciągle prosi o więcej (zmniejszyłem mu porcję ze względu na ryzyko przybrania na wadze).

Pod tym względem wszystko jest super!

Ale czuję, że coś jest nie tak. Pobawi się przez 2 minuty i zaraz idzie spać, dosłownie pada ze zmęczenia na poduszkę albo na kanapę...

W ogóle kiedy już się ze mną bawi, to widać, że jest dość mocno osłabiony...

Strasznie się martwię! Minęło już 48 godzin od zabiegu, więc teoretycznie powinno być już dobrze, prawda?

Zwłaszcza że weterynarz powiedział mi, że dzień po operacji kot będzie już na nogach... a tu minęły dwie doby i on nadal źle się czuje.

Mam nadzieję, że to nie żadne powikłania.

Jestem osobą, która strasznie panikuje o swojego kota, więc z góry przepraszam.

Z góry dziękuję za odpowiedzi.

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

16 odpowiedzi
Sortuj według:
  • ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Royal Canin to Mars, Hill's to Colgate, a Purina to Nestlé – tak, wiem o tym. To, co nam dają do żarcia, wcale nie jest lepsze od karmy. Dlatego właśnie robię już tylko domowe jedzenie. Batony to takie nasze chrupki – równie „lekkostrawne”, ale dla niektórych tak dobre, że uzależnienie dopada każdego! Szczerze mówiąc, myślę nawet, że wielu właścicieli bardziej pilnuje diety swoich zwierzaków niż własnych dzieciaków.
    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Tak, VAT i te sprawy to jedno, ale bez przesady. Chodzi o to, że u ludzi ubezpieczenia zdrowotne kontrolują i ograniczają nadużycia, a weterynarze mają zupełnie wolną rękę... i dopóki twój kot choruje, będziesz płacić.

    Nie możesz patrzeć tylko na swoje koty, bo w skali całości mogą to być wyjątki. Trzeba na to spojrzeć szerzej – obok twoich kotów mogły być setki innych, które padły albo zachorowały po tej samej karmie.

    2-3 lata to wcale nie jest za późno na zmianę diety u kota. Chodzi po prostu o to, że jeśli poczuje jedzenie u sąsiada, to przełączy się w tryb wyczekiwania, żeby dostać to samo.

    Kiedy zmieniałem karmę moim kotom, skończyło się na tym, że oddałem worek jakiejś fundacji, żeby nie mieć już w domu zapachu tego jedzenia, które kochały ponad wszystko (miały wtedy około roku).

    Z zasady nie jestem przeciwnikiem suchej karmy, ale żałuję, że ten produkt od ponad 30 lat ani drgnął, a wręcz jego jakość spadła w pogoni za zyskiem. A kiedy człowiek chce zrozumieć, dlaczego na każdym kroku trafia na te same marki – Royal Canin, Hills itd. – to w rzeczywistości za wszystkim stoją Mars, Nestle, Colgate... Ta kontrola nie ogranicza się tylko do jedzenia, ona wpływa nawet na nasz sposób myślenia...

    Pozdrawiam

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Też myślę, że w przypadku moich starszaków jest już na to za późno, tym bardziej że jedna z moich kotek przeszła operację z powodu oksalatów (szczawianów), więc wolę trzymać się jej specjalistycznej karmy, zamiast narażać ją na kolejny zabieg. Tak naprawdę ta karma na struwity świetnie sprawdza się też przy szczawianach – od kiedy ją stosuję, nie ma nawrotów, a mam dwa koty z problemem kamieni moczowych.

    Mój norweg na suchej i mokrej karmie dożył prawie 19 lat. Na początku roku straciłam kotkę, która miała 18 lat z hakiem i była karmiona wyłącznie tymi słynnymi chrupkami, które tak bardzo zachwalacie. Jej brat bliźniak miał PNN (przewlekłą niewydolność nerek) i odszedł w wieku prawie 16 lat, również będąc cały czas na tej karmie.

    Więc co o tym wszystkim myśleć? Szczerze mówiąc, już sama nie wiem. Jedyne, czego jestem pewna, to że tysiąc razy bardziej wolałabym przygotowywać im domowe jedzenie, tak jak robiłam to kiedyś dla moich dachowców czy psów – przynajmniej wiedziałam dokładnie, co jedzą. Ale paradoksalnie tamte zwierzaki odchodziły znacznie wcześniej.

    Jeśli chodzi o to, ile kasy zostawiłam u weterynarzy, to już dawno przestałam liczyć. A co do cen leków weterynaryjnych, które są o wiele droższe, to widzę dwa powody: po pierwsze, leki dla zwierząt nie są produkowane przez laboratoria w tak ogromnych ilościach, co podbija cenę, a po drugie – stawka VAT jest dla weterynarzy znacznie wyższa niż w aptekach. Dlatego, gdy tylko mam taką możliwość, kupuję leki w aptece.

    Większość moich kotów (poza obecną kotką, którą wzięłam bardzo wcześnie ze względu na sytuację osobistą hodowczyni) trafiała do mnie po 5. miesiącu życia. Według mnie to wiek, w którym nie trzeba się już martwić o problemy behawioralne i faktycznie tak jest. Zdarza mi się brać nawet koty 8-miesięczne lub roczne, bo wolę dorosłe osobniki od maluchów. No i faktycznie, u hodowców zdążyły się już solidnie uzależnić od suchej karmy.

    Piszesz: „Jeśli chodzi o chrupki, wystarczy zrobić bardzo długie przejście.

    – Z mokrą karmą jest tak samo, trzeba by mieszać ją przez 3-4 tygodnie i stopniowo zwiększać ilość nowej karmy.

    – Natomiast żeby przejść z chrupek na mokrą, trzeba pokruszyć chrupki na pył, posypać nimi mokrą karmę i stopniowo zmniejszać tę posypkę”.

    Niestety próbowałam już tego wszystkiego, bardzo cierpliwie, ale bez żadnych wymiernych efektów. Niemniej jednak spróbuję jeszcze raz z tym posypywaniem mokrej karmy chrupkami, kto wie, dawno tego nie robiłam.

    Spróbuję też Fortiflory, bo wcześniej o niej nie słyszałam.

    W każdym razie dziękuję za tę wymianę zdań – jest o niebo ciekawsza niż sytuacja, w której każde z nas upierałoby się przy swoim. Świat nie jest czarno-biały, to byłoby zbyt proste.

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    ./..

    Trzeba też wziąć pod uwagę fakt, że wasze koty karmione suchą karmą mają spore zapasy tłuszczu. Dzięki temu mogą pominąć kilka posiłków i domagać się swojego stałego jedzenia, aż w końcu złamią nawet najbardziej upartych właścicieli (bardziej upartych niż one same).

    (Przy okazji, pozwolę sobie zauważyć, że wolicie widzieć swoje koty nieco przy kości „na wypadek, gdyby zachorowały”, bo wtedy schudną... Zastanówcie się, jak bardzo żyjecie z przekonaniem, że wasze koty zaraz zachorują. To wynik pewnego programowania, które każe wam wierzyć, że kot to kruche stworzenie. I fakt, źle karmiony taki właśnie jest).

    Moje koty, gdy były młode, też jadły chrupki, sama przez to przechodziłam. Im kot młodszy, tym łatwiej wyeliminować to uzależnienie i nauczyć go próbować wszystkiego. Przede wszystkim: nie dawajcie mu nic ze stołu dla świętego spokoju. Wtedy łatwo będzie mu podawać to, co chcecie, i urozmaicać dietę w nieskończoność, bo doświadczenie nauczy go ciekawości.

    Oczywiście, bardzo trudno jest myśleć o zmianie diety u chorego kota, ryzykując, że podupadnie na zdrowiu jeszcze szybciej. Na tym etapie pułapka się zamyka i zmiana może nie mieć już sensu, jeśli miałaby być dla niego tylko piekłem.

    Moje zdanie dotyczy zdrowego kota – chodzi o profilaktykę, żeby oszczędzić mu tego błędnego koła śmieciowego jedzenia, które zaprowadzi go bardzo wcześnie do weterynarza. Tam, gdzie uczy się was wierzyć, że kot jest stary w wieku 7 lat, u schyłku życia w wieku lat 15, a 18-latek to wyjątkowy przypadek. Gdzie wmawia się, że kot powinien jeść warzywa i zboża, bo białko niby szkodzi na nerki albo powoduje raka.

    A co do weterynarzy, którzy niby nie zarabiają na sprzedaży karmy albo „dobrze doradzają”, jak oszczędzić – zastanówcie się, ile wydaliście na leczenie kamieni u swojego kota. Wytłumaczcie sobie też, dlaczego lek dla kota kosztuje 20 razy więcej niż ten dla człowieka.

    Pozdrawiam

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    W temacie problemów z oksalatami (szczawianami).

    Na początku, kiedy zaczęliśmy podawać kotom suchą karmę, nastąpił nagły wzrost liczby przypadków struwitów. Producenci znaleźli na to sposób i zaczęli zakwaszać mocz. Parę lat później liczba struwitów spadła, ale za to gwałtownie wzrosła liczba przypadków szczawianów wapnia (oksalatów). Prawdę mówiąc, całkowita liczba przypadków kamicy (struwitów i oksalatów razem wziętych) prawie się nie zmieniła. Od dziesięcioleci stoimy w tym samym miejscu: kot karmiony suchą karmą pije mało i nic nie zapowiada, żeby miało się to zmienić.

    Różnica między tymi rodzajami kamieni jest taka, że struwity można rozpuścić lekami za około 220 zł, podczas gdy szczawiany wymagają operacji za jakieś 1300 zł... więc po co mieliby cokolwiek zmieniać?

    (Specjalistyczna karma będzie miała obniżony poziom minerałów i popiołu, żeby zapobiec nawrotom, a w tym samym czasie Twój kot zajada się węglowodanami, które obciążają np. jego trzustkę. Cel zostaje osiągnięty: kot je produkt, który napędza zyski tych lobby, więc tak – to działa i to nawet bardzo dobrze. Prawdziwe pytanie, jakie powinniście sobie zadać, brzmi: co jadły koty, zanim pojawiły się chrupki, że nie cierpiały na kamicę?)

    A co do zmiany "żarcia"

    Royal Canin, Hill's i właściwie wszyscy producenci suchej karmy pracują nad „polepszaczami smaku”, którymi spryskują chrupki, aby nadać im bardzo charakterystyczny zapach i uzależnić kota od swoich produktów. Koty mają tendencję do obawiania się wszystkiego, co nowe, co dotyczy też jedzenia, więc z dnia na dzień coraz bardziej ograniczają się do jednego produktu.

    Zmiana może być prawdziwą drogą przez mękę – nie ma na to magicznego sposobu, liczy się tylko cierpliwość.

    - Jeśli chodzi o suchą karmę, wystarczy przeprowadzić bardzo długie przejście.

    - Z mokrą karmą (puszkami) jest tak samo – trzeba mieszać starą z nową przez 3-4 tygodnie, stopniowo zwiększając ilość tej nowej.

    - Natomiast przy przechodzeniu z chrupek na mokrą karmę, trzeba będzie pokruszyć suchą karmę i posypać nią mokre jedzenie, a potem stopniowo zmniejszać tę posypkę.

    - Możecie też poszukać bardziej nęcących produktów, jak na przykład Fortiflora, którą można posypać nowe jedzenie – wiele kotów po prostu za tym szaleje.

    ./...

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Dokładnie, zwłaszcza wiedząc, że koty mają taką skłonność do PNN. Tak jak zawsze mówię – człowiek stara się jak może, ale nie na wszystko mamy wpływ. No i faktycznie można się zastanawiać, dlaczego prawie wszystkie koty kończą przez to świństwo? Przecież nie każdy żyje tak samo, wręcz przeciwnie. Kiedyś wspomniałam mojej weterynarz, że myślałam, że to głównie koty rasowe mają ten problem, ale wyprowadziła mnie z błędu. Powiedziała, że zachowując odpowiednie proporcje, to właśnie nasze dachowce chorują najczęściej, zupełnie inaczej, niż mi się wydawało.
    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Najlepszym rozwiązaniem – o ile można tak powiedzieć, bo to też nie jest jakiś złoty środek – jest podawanie mu mokrej karmy w formie pasztetów lub saszetek przynajmniej 2 razy dziennie. Ja bym dawał całą saszetkę na każdy posiłek, a suchą karmę zostawiał w misce do woli, żeby mógł sobie podjadać w ciągu dnia, kiedy zgłodnieje albo gdy nie ma Cię w domu, żeby go nakarmić. Sam sobie to wyreguluje.

    Mokra karma świetnie syci, a ponieważ jest w niej mnóstwo wody, to bardzo dobry sposób na unikanie problemów z nerkami i układem moczowym.

    Dzięki saszetkom kot zjada mniej suchej karmy, bo mokre jedzenie dobrze go nasyca, a chrupki służą mu tylko jako drobna przekąska na mniejszy głód w ciągu dnia.

    Na Twoim miejscu robiłbym dalej tak, jak wcześniej – to było bardzo dobre rozwiązanie i pasowało Twojemu kotu.

    Przetłumaczony francuski
    L
    Lolomildami Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Rozumiem.

    To mój pierwszy kot, więc bardzo trzymam się rad mojego weterynarza, ale on jest jeszcze taki młody i przyznam, że ciężko mi tak mu te porcje wydzielać.

    Czy w takim razie mogę mu dawać karmę do woli, tak jak wcześniej? Nie ma ryzyka, że nabawi się przez to problemów z nerkami? (jakichś nowotworów, kamieni itp.). Bardzo się o niego martwię i dlatego nie chcę namieszać w jego diecie.

    Przetłumaczony francuski
    L
    Lolomildami Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Rozumiem.

    To mój pierwszy kot, więc bardzo trzymam się rad mojego weterynarza, ale on jest jeszcze taki młody i przyznam, że ciężko mi tak mu te porcje wydzielać.

    Czy w takim razie mogę mu dawać karmę do woli, tak jak wcześniej? Nie ma ryzyka, że nabawi się przez to problemów z nerkami? (jakichś nowotworów, kamieni itp.). Bardzo się o niego martwię i dlatego nie chcę namieszać w jego diecie.

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Wiedzcie, że całkowicie się z wami zgadzam – sucha karma to g...o, niezależnie od marki. Nie ma w tym nic naturalnego, w przeciwieństwie do domowego jedzenia. Ale kiedy ma się koty z hodowli, które są przyzwyczajone do konkretnej marki chrupek, i robi się wszystko, żeby przekonać je do czegoś zdrowszego, a to nie działa, to w pewnym momencie człowiek po prostu odpuszcza i zostawia im tę cholerną suchą karmę. Mam pełną świadomość, że te chrupki przyczyniły się do PNN (przewlekłej niewydolności nerek) u moich kotów, ale mogę też potwierdzić, że karma typu Urinary poradziła sobie z ich kamieniami szczawianowymi. Więc co mam zrobić? Przestać ją podawać i ryzykować kolejną operację? Staramy się jak możemy, ale czasem jest to trudne, a wręcz niemożliwe. Na moich 10 persów żaden nie chciał tknąć mokrej karmy ani domowego jedzenia, oprócz tego ostatniego. A zapewniam, że próbowałam! W końcu miałam dość wyrzucania jedzenia do kosza i stwierdziłam: niech się dzieje, co chce. Cieszę się, że mój ostatni pers woli mokrą karmę, nawet jeśli nie jest to jakość premium (bo takich też nie chce). Ma oko tylko do jednej marki i tutaj też próbowałam różnych rzeczy – na początku jadł świeżą rybę, ale to nie trwało długo. Teraz woli saszetki, a wszystko inne zostawia w misce, żeby podjadać chrupki, więc w tej sytuacji wolę już dawać mu to mokre. W domu tymczasowym dostawał właśnie tę markę, a ponieważ trafił tam zagłodzony i bardzo chudy, pewnie kojarzy ten smak z czymś pozytywnym... Doskonale wiecie, tak jak i ja, że koty są bardzo, ale to bardzo uparte. Nie należę do osób, które szybko się poddają, ale przychodzi taki moment, że albo zjedzą to, co znają, albo nie zjedzą nic. A przy konkretnych chorobach trzeba przecież pilnować, żeby nie traciły na wadze. Jeśli macie rozwiązanie, jak sprawić, żeby zaakceptowały to wszystko, co zalecacie, to chętnie je poznam! Zgadzam się z wami w kwestii tego, że nieważne, czy karma jest bezzbożowa, czy nie – dla mnie to po prostu okazja dla wielkich koncernów, żeby zarabiać na kotach. Trzeba jednak przyznać, że takie chrupki są bardzo wygodne dla kotów, które nie polują w ciągu dnia, bo ich właściciele prowadzą aktywne życie poza domem. To mniejsze zło niż zostawianie mokrej karmy na cały dzień, żeby skwaśniała i się psuła. Dlaczego akurat taka karma pomaga zwalczać oksalaty i struwity? Przestałam już w to wnikać, po prostu akceptuję efekty. A co do twierdzenia, że weterynarze sprzedają karmę tylko dla zysku – cóż, na pewno na tym zarabiają, ale moja pani weterynarz poleciła mi stronę internetową, gdzie kupuję taniej z dostawą do jej gabinetu, więc pozwólcie, że będę wątpić w jej realny interes finansowy w tym przypadku.
    Przetłumaczony francuski
  • 10 komentarzy na temat 16

    Wyświetl więcej
  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post