Jestem całkiem nowa na Wamiz. Pozwólcie, że się przedstawię: mam na imię Mélody i jestem mamą trzech kotów :D
Mam bzika na punkcie kotów, tak jak pewnie większość z was!
Oto moja ekipa:
- Olaf, dwuletni kocur.
- Severus, roczny kocur.
- Athéa, dwumiesięczna kotka, moja najmłodsza pociecha i to o niej jest ten post.
Dla ciekawskich – zdjęcia moich maluchów znajdziecie w moim profilu ;)
Już wyjaśniam, w czym rzecz. Karmię moje koty na zmianę suchą karmą i mokrą w ciągu dnia. Mam więc karmę dla kotów sterylizowanych, jako że moi dwaj chłopcy są już po zabiegu, oraz karmę dla kociąt dla najmłodszej. Problem w tym, że mała odmawia jedzenia swojej karmy dla maluchów. Próbowałam już dwóch marek, Puriny i Pro Planu, i zaznaczam, że odpowiednio przeprowadziłam przejście z karmy, którą dostawała wcześniej.
Dodam też, że każdy z moich kotów ma swoją własną miseczkę (podwójną na mokre i suche).
Moje pytanie brzmi: czy znacie jakieś rozwiązanie tej sytuacji i przede wszystkim, czy jedzenie karmy dla kotów sterylizowanych jest dla niej niebezpieczne?
Z góry dziękuję! :)
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Cześć wszystkim!
Jestem całkiem nowa na Wamiz. Przedstawię się: mam na imię Mélody i jestem mamą trzech kotów :D
Mam bzika na punkcie kotów, tak jak pewnie wielu z was!
Moje stadko to:
- Olaf, dwuletni kocur.
- Severus, roczny kocur.
- Athéa, dwumiesięczna kotka, moja najmłodsza i to właśnie o niej jest ten post.
Ciekawskich zapraszam do mojego profilu, gdzie znajdziecie ich zdjęcia ;)
Już tłumaczę, o co chodzi. Karmię moje koty na zmianę karmą suchą i mokrą w ciągu dnia. Mam karmę dla kotów kastrowanych, ponieważ moi dwaj chłopcy są już po zabiegach, oraz karmę dla kociąt dla najmłodszej. Problem w tym, że mała odmawia jedzenia swojej karmy dla maluchów. Próbowałam już dwóch marek, Puriny i Proplanu, i zaznaczam, że prawidłowo przeprowadziłam przejście z karmy, którą jadła wcześniej.
Dodam też, że każdy z moich kotów ma swoją własną miskę (podwójną na karmę mokrą i suchą).
Moje pytanie brzmi: czy znacie jakieś rozwiązanie tej sytuacji i przede wszystkim, czy jedzenie karmy dla kastratów jest dla niej niebezpieczne?
Z góry dziękuję! :)
Cześć,
Karma dla kotów kastrowanych ma niską zawartość białka zwierzęcego, więc zupełnie nie nadaje się dla rosnącego kociaka w fazie wzrostu.
Musisz wiedzieć, że marki marketowe, których używasz, są i tak słabej jakości. Minimum, co należałoby zrobić, to przestawić koty na karmę "premium"... pewnie zaraz mi się oberwie od stałych bywalców forum, więc powtórzę: "minimum" (bo są tylko trochę lepsze od tych z marketu), a najlepiej byłoby przejść na karmy bezzbożowe (ale przy nich konieczne jest podawanie mokrej karmy). Takie karmy kupuje się przez internet.
Więc w pierwszej kolejności warto byłoby rozważyć zmianę karmy dla małej. Wiem, że pewien sklep internetowy, którego nazwa zaczyna się na „zoo”, a kończy na „plus” :) często ma w ofercie pakiety próbne z 2 lub 3 markami karm (w małych ilościach), żeby móc przetestować, co posmakuje (zanim kupisz 3 kg na marne :) ). Nawet jeśli to karmy dla dorosłych, to wybierając opcję bezzbożową, ilość białka zwierzęcego będzie wystarczająca – musisz tylko zwrócić uwagę, żeby chrupki nie były za duże do pogryzienia dla malucha.
Tak czy siak: żadnej karmy dla kastratów dla kociąt!