Cześć wszystkim
Zastanawiałem się nad pewną kwestią.
Chociaż wiem, że koty tak naprawdę nie mają „właściciela” w pełnym tego słowa znaczeniu (na pewno nie tak, jak to bywa u psów), to ciekaw jestem, czy mruczek może przywiązać się do dwóch zupełnie różnych osób?
Już wyjaśniam: nie mam w domu żadnych zwierzaków, ale od kilku lat w pobliżu mojego domu kręci się uroczy kot. Daje się głaskać i przesiaduje u mnie, kiedy tylko ma na to ochotę. Przychodzi i wychodzi, kiedy chce.
Ten kot ma już swoją opiekunkę (dlatego go nie dokarmiam), która mieszka kilka domów dalej i ma jeszcze trzy inne koty oraz dwoje dzieci.
Ja też mam dwoje dość spokojnych dzieci.
Czasami mija nawet kilka tygodni, kiedy go nie widzę, a potem nagle wraca, miauczy, dopomina się pieszczot, prześpi się trochę w domu i znowu rusza w swoją stronę...
Czy to po prostu oportunista, czy może jednak trochę się do nas przywiązał?
Co o tym sądzicie?