Cześć wszystkim!
Mam kotkę od dwóch miesięcy (zupełnie nie znam się na kotach, po prostu sama się u mnie zadomowiła, a ja nie miałam serca wystawić jej z powrotem na dwór...).
Jest młodziutka (myślę, że ma jakieś 6-8 miesięcy) i nie jest wysterylizowana. Ma ruję mniej więcej co dwa tygodnie. Za każdym razem pilnuję, żeby nie wychodziła z domu, kiedy to trwa, żeby nie spotkała jakiegoś kocurka z sąsiedztwa...
Tyle że tym razem mnie ubiegła: zniknęła w poniedziałek w południe (ruja jeszcze się wtedy nie zaczęła) i wróciła dopiero dzisiaj rano. (W dodatku domyślam się, że nie była sama: kocur, który zawsze kręci się pod moimi drzwiami, też „zniknął” w poniedziałek i pojawił się z powrotem dzisiaj rano...).
No i właśnie dzisiaj rano ma ruję: czy to znak, że nie została pokryta, czy może ruja może trwać jeszcze przez kilka dni po fakcie?
Z góry dziękuję Wam za pomoc!