Opiszę Wam mój problem: w moim bloku zmarł jeden z sąsiadów, zostawiając po sobie kota (nie znamy jego rasy, wieku ani płci). Niestety nikt go nie przygarnął. Kot cały czas przebywa w przyblokowym parku, ale nie ma własnego domu. Razem z rodziną nie możemy go wziąć do siebie, bo mamy już samca labradora. Idzie zima, robi się coraz zimniej, a kot podchodzi do wszystkich przechodniów i miauczy o jedzenie – wygląda na naprawdę głodnego. Razem z bliskimi zdecydowaliśmy, że będziemy mu dawać pół puszki tuńczyka (160g) dziennie, ale wydaje mi się, że to mała porcja, ma mało tłuszczu (co przy życiu na zewnątrz zimą wydaje mi się ważne) i dieta jest mało urozmaicona. Co więcej, kot innych sąsiadów ciągle go przegania (tamten jest większy i silniejszy, w przeciwieństwie do tego biedaka) i na dodatek wyjada mu to, co mu dajemy. Jak możemy mu pomóc? Co najlepiej mu dawać do jedzenia i w jakich ilościach?
Z góry dzięki za odpowiedzi.
Louis, 18 lat
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Cześć Louis, to świetna inicjatywa, że dokarmiasz tego biednego kiciusia. Schroniska są często bardzo przepełnione i jest tam spory problem z adopcjami, więc jakaś fundacja zajmie się nim pewnie znacznie lepiej (oczywiście nie potępiam schronisk, robią co mogą przy takich środkach, jakie mają). Sucha karma i woda na początek są super, ale idzie zima i robi się coraz zimniej, więc to nie wystarczy. Na zewnątrz grożą mu też różne choroby i pasożyty, nie mówiąc już o innych kotach i walkach o terytorium... Tak jak pisze Blue Cat, jeśli przed świętami trafi do fundacji i będzie zdrowy, to na pewno szybko znajdzie kochający dom. Powodzenia i trzymam kciuki, żeby wszystko dobrze się skończyło dla tego mruczka.
Pomoc temu biednemu kotu w potrzebie to najmniejsza rzecz, jaką mogę zrobić. Dzięki za Wasze rady, postaram się jak najszybciej skontaktować z jakąś fundacją.
Miłego wieczoru.
Przestańcie w końcu wierzyć, że fundacje usypiają koty, serio. Nie jesteśmy mordercami, wręcz przeciwnie – to my jesteśmy tymi dobrymi i całymi dniami tylko sprzątamy po ludzkiej głupocie...
To super inicjatywa, że dokarmiasz tego biednego kiciusia. Schroniska są często bardzo przepełnione i jest tam realny problem z adopcjami, dlatego jakaś fundacja zajmie się nim znacznie lepiej (nie zrozum mnie źle, nie obwiniam ich, robią co mogą przy takich środkach, jakie mają).
Sucha karma i woda na początek są super, ale idzie zima i robi się coraz zimniej, więc to nie wystarczy. Poza tym na zewnątrz kotek narażony jest na przeróżne choroby i pasożyty, co mu nie pomoże, nie wspominając o innych kotach i walkach o terytorium itd.
Tak jak pisze Blue Cat, jeśli przed świętami trafi pod opiekę fundacji i będzie zdrowy, na pewno uda mu się znaleźć nowy, kochający dom.
Powodzenia i mam nadzieję, że dla tego kotka wszystko skończy się dobrze.
Dobry wieczór,
To super, że go karmisz! Tak, warto byłoby przekazać go pod opiekę jakiejś fundacji jeszcze przed zimą. Z racji tego, że przed Bożym Narodzeniem w schroniskach jest sporo adopcji, myślę, że ten poczciwiak ma jednak szansę na znalezienie domu, zwłaszcza jeśli okaże się zdrowy. Miłego wieczoru.
Dzień dobry, dzięki, że troszczysz się o tego biednego staruszka. Możesz kupić suchą i mokrą karmę dla kotów i dawać mu ją w dużych ilościach. Mokra karma dobrze go nawodni, bo składa się w 80% z wody, a sucha go nasyci. Problemem nie jest to, czy kot przytyje, ale ryzyko, że umrze z głodu i pragnienia. I przede wszystkim wystaw mu też wodę, wiele osób o tym zapomina. Jeśli chodzi o jego przyszłość, warto pomyśleć o kontakcie z jakąś fundacją albo schroniskiem (np. TOZ). Kot przyzwyczajony do życia w domu bardzo źle znosi przebywanie na zewnątrz 24/7, zwłaszcza jeśli jest już starszy. Nie wspominając o wszystkich zagrożeniach: samochodach, chorobach, pasożytach, atakach psów czy innych kotów, zimnie itd. Zima idzie, trzeba szybko znaleźć mu jakieś lokum. Daj znać, co u niego, proszę.
Dobry wieczór,
W nawiązaniu do waszych odpowiedzi kupiłem duży worek karmy, żeby móc dawać kotu jeść do syta. Oprócz tego stawiam mu dużą miskę z wodą, żeby mógł pić. W ciągu kilku dni skontaktujemy się z jakąś fundacją – chcemy tylko mieć pewność, że nie uśpią kota, jeśli nie uda się od razu znaleźć mu nowego domu.
Miłego wieczoru.
Dobry wieczór! Miska wody i miska suchej karmy albo mokrej karmy – widuję tutaj, że niektórzy tak właśnie dokarmiają zwierzaki.
Widziałem już takie akcje, ale sam jeszcze nie znalazłem żadnego osłoniętego miejsca, żeby móc coś wystawić. To bardzo miłe z Waszej strony.
Poza tym kojarzę miejsca, gdzie stoją takie jakby metalowe budki czy coś w tym rodzaju. Wydaje mi się, że to fundacje mogą pomóc w ich instalacji, ale nie jestem pewien na sto procent.
Jedna pani opiekuje się takim bezdomnym kotem – ma postawioną budkę za garażami, w spokojnym, mało uczęszczanym miejscu. W środku ma legowisko, a ona przynosi mu mokrą karmę i regularnie go dokarmia.
Nie wiem dokładnie, skąd biorą te budki, ale widziałem je też w innych miejscach.
U mnie w okolicy jest to samo, znowu pojawiły się wolno żyjące koty, a już od dłuższego czasu ich nie było.
Dobry wieczór! Miska wody i miska suchej karmy albo mokrej karmy – u nas też niektórzy tak dają.
Widziałem takie sytuacje, ale nie znalazłem jeszcze żadnego osłoniętego kąta, żeby im to wystawić. Bardzo miło z Twojej strony, że o tym myślisz.
Znam też miejsca, gdzie stoją takie metalowe budki czy coś w tym stylu. Wydaje mi się, że to fundacje lub stowarzyszenia mogą je u Was zamontować, ale nie mam pewności.
Pewna kobieta opiekuje się takim bezdomniakiem, on ma właśnie taką budkę za garażami, w mało uczęszczanym miejscu. Ma tam w środku posłanie, a ona przynosi mu mokrą karmę i go dokarmia.
Nie wiem, skąd oni biorą te budki, ale widziałem je też w innych punktach.
U mnie w okolicy podobnie, znowu pojawiły się wolno żyjące koty, a od dłuższego czasu ich nie było.
Miłego wieczoru wszystkim!
Dzień dobry,
Dziękuję, że troszczy się Pan/Pani o tego biednego staruszka. Może Pan/Pani kupić suchą oraz mokrą karmę dla kotów i podawać mu ją w dużych ilościach. Mokra karma dobrze go nawodni, ponieważ składa się w 80% z wody, a sucha go nasyci. Obecnie problemem nie jest ryzyko, że kotek przytyje, ale realne zagrożenie, że umrze z głodu i pragnienia. I przede wszystkim proszę pamiętać o wystawieniu mu wody – wiele osób o tym zapomina.
W kwestii jego przyszłości, warto pomyśleć o kontakcie z jakąś fundacją lub schroniskiem. Kot przyzwyczajony do życia w domu bardzo źle znosi przebywanie na zewnątrz przez całą dobę, zwłaszcza jeśli jest już starszy. Nie wspominając o wszystkich zagrożeniach, takich jak ataki psów czy innych kotów, samochody, choroby, wszelkiego rodzaju pasożyty, zimno itd. Zima tuż za rogiem, więc trzeba szybko znaleźć jakieś rozwiązanie i dach nad głową. Proszę dawać znać na bieżąco, co z nim słychać.