Cześć wszystkim!
Opiszę Wam mój problem: w moim bloku zmarł jeden z sąsiadów, zostawiając po sobie kota (nie znamy jego rasy, wieku ani płci). Niestety nikt go nie przygarnął. Kot cały czas przebywa w przyblokowym parku, ale nie ma własnego domu. Razem z rodziną nie możemy go wziąć do siebie, bo mamy już samca labradora. Idzie zima, robi się coraz zimniej, a kot podchodzi do wszystkich przechodniów i miauczy o jedzenie – wygląda na naprawdę głodnego. Razem z bliskimi zdecydowaliśmy, że będziemy mu dawać pół puszki tuńczyka (160g) dziennie, ale wydaje mi się, że to mała porcja, ma mało tłuszczu (co przy życiu na zewnątrz zimą wydaje mi się ważne) i dieta jest mało urozmaicona. Co więcej, kot innych sąsiadów ciągle go przegania (tamten jest większy i silniejszy, w przeciwieństwie do tego biedaka) i na dodatek wyjada mu to, co mu dajemy. Jak możemy mu pomóc? Co najlepiej mu dawać do jedzenia i w jakich ilościach?
Z góry dzięki za odpowiedzi.
Louis, 18 lat