Dezynsekcja na karaluchy a kot

Schtroumphy
Schtroumphy Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Cześć,

Mimo że nigdy żadnego nie widzieliśmy, w poniedziałek o 8:00 rano był u nas pracownik, żeby przeprowadzić dezynsekcję przeciwko karaluchom w całym bloku. Zabieg był robiony w szafkach kuchennych – użyli sprayu i w niektórych miejscach odrobiny żelu. Musieliśmy wietrzyć mieszkanie przez 4 godziny, zanim mogliśmy z powrotem włożyć naczynia i inne rzeczy do szafek.

Oczywiście nasz kot nie wchodzi do szafek, więc nie mieliśmy obaw. Tyle że dzisiaj wieczorem pierwszy raz udało mu się otworzyć jedną z dolnych szafek, która była oczywiście pryskana w poniedziałek rano.

Wyciągnąłem go dość szybko, ale i tak zdążył tam posiedzieć przez 2-3 minuty. Czy po prawie 40 godzinach od zabiegu jest jakieś ryzyko dla kota, jeśli wpadł na genialny pomysł, żeby polizać dno szafki?

Jeśli tak, to jak długo muszę go obserwować pod kątem ewentualnych objawów? (domyślam się, że chodzi o wymioty?)

Dodam, że nic nie widać ani nie czuć, nie ma śladów środka owadobójczego, a szafki są oczywiście suche.

Uspokajam się myślą, że skoro po 4 godzinach mogliśmy schować naczynia, to po 40 godzinach na suchej powierzchni nie ma wielkiego ryzyka dla kota, ale mimo wszystko bardzo się martwię.

Dzięki.

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

6 odpowiedzi
Sortuj według:
  • E
    Elenata Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Nie, to nie jest żaden „cudowny środek”, ale mogę wam powiedzieć, że działa naprawdę świetnie i używają go wszystkie sklepy spożywcze i inne branże. Zwykłej osobie nawet trudno go kupić, a butelka kosztuje około 215 zł. Obiecuję wam, że to działa – widziałem to na własne oczy w jednym sklepie, gdzie pewnego roku mieli plagę, a u mnie, jak tylko to kładą co roku, to nie ma śladu po żadnym robactwie. Nie promuję tu żadnej konkretnej marki, po prostu mówię, co widziałem. Jeśli nie macie u siebie karaluchów, to nie ma sensu tego stosować, ale czasem po prostu nie ma wyjścia, zależy gdzie się mieszka. Tak, trzeba pilnować i patrzeć, gdzie on to kładzie, albo powiedzieć mu, żeby w konkretnych miejscach nic nie zostawiał. To dobrze, że z twoim kotem wszystko w porządku, bo racja – skoro to zabija karaluchy, to może też zaszkodzić innym zwierzakom.
    Przetłumaczony francuski
    Schtroumphy
    Schtroumphy Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    W każdym razie tym razem obyło się bez żadnych problemów. Mały potworek nie zachorował, ale jedno jest pewne – następnym razem będę uważać znacznie bardziej.

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    +1, to na pewno nie jest obojętne dla zdrowia.

    Przydałaby się nazwa marki, żeby mieć pewność, ale w takich produktach zazwyczaj stosuje się fipronil (substancja czynna).

    (To ten sam środek, o którym było głośno przy okazji niedawnego skandalu, bo znaleziono go w jajkach i ich przetworach. W naszej żywności obowiązuje na niego całkowity zakaz. To dokładnie ten sam składnik, który jest w Frontline i po którym sporo kotów miało objawy zatrucia).

    Do mnie też co roku wpada taki jeden „as” ze swoim cudownym preparatem, ale grzecznie go odprawiam z kwitkiem.

    Pozdrawiam

    Przetłumaczony francuski
    E
    Elenata Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Mam podobnie, ale wątpię, żeby to była prawda. Jak mi to powiedział, to też nie chciało mi się wierzyć, że zwierzętom nic nie grozi. Nie sprawdzałem tego nigdzie, po prostu od razu przeniosłem te punkty z klejem, do których kot mógłby się dostać (zrobiłem to natychmiast, zanim produkt wysechł).

    Ale jeśli Twój kot po 40 godzinach czuje się dobrze, to pewnie nic nie polizał.

    Nie wiem na sto procent, czy to jest groźne, najlepiej byłoby poczytać o tym konkretnym produkcie. Wydaje mi się jednak, że każdy środek owadobójczy jest niebezpieczny, bo to przecież chemia, a Goliath jest jednym z najsilniejszych na rynku.

    Nie mówię tego, żeby Cię straszyć – Twój kot na pewno nic nie połknął, skoro po 40 godzinach nie wymiotował i nic mu nie jest.

    Przetłumaczony francuski
    Schtroumphy
    Schtroumphy Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dziękuję za odpowiedź.

    Tak, pytałem osobę, która była u mnie w poniedziałek, i też mnie zapewniał, że to nie jest groźne, bo środek jest tylko w szafkach, a poza tym sam zapach odstrasza koty. Ale najwyraźniej nie mojego. 😁

    Poczytałem trochę w internecie i widzę, że w zależności od produktu potrzeba jednak konkretnej dawki, rzędu kilkudziesięciu mililitrów. Tutaj, nawet jeśli coś polizał (a nie wiem, czy w ogóle to zrobił) przez te 2-3 minuty z dna szafki potraktowanej sprayem, to niemożliwe, żeby przyjął kilka ml, skoro ścianka jest sucha. :) Ale i tak będę go obserwować – nic mnie to nie kosztuje, a nie darowałbym sobie, gdyby się rozchorował.

    Przetłumaczony francuski
    Blue_Cat
    Blue_cat Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Cześć! U mnie w mieszkaniu też była robiona dezynsekcja, ale nie używali sprayu, tylko nałożyli trochę żelu (Goliath) w strategicznych punktach. Niektóre z nich były w miejscach dostępnych dla moich zwierzaków (np. przy rurach w łazience). Fachowiec zapewnił mnie, że nie ma żadnego ryzyka dla moich trzech kotów ani dla fretki. Żaden z moich pupili w ogóle nie interesował się tym środkiem (na początku bardzo ich pilnowałam). Od zabiegu minęły już trzy miesiące i u moich zwierzaków wszystko jest w jak najlepszym porządku, nic niepokojącego się nie działo.
    Przetłumaczony francuski
  • 6 komentarzy na temat 6

  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post