Potrzebuję porady w kwestii adopcji jednego lub dwóch kotów/kociąt.
Mieszkam w mieszkaniu o powierzchni 35 m² bez ogrodu. Z tego, co zdążyłam się dowiedzieć, wiele osób zgadza się, że jeśli odpowiednio dba się o zwierzaka i zaspokaja jego potrzeby, życie z kotem w bloku nie jest problemem.
Niektórzy uważają jednak, że lepiej adoptować dwa koty, aby mogły razem dorastać. Też skłaniam się ku temu rozwiązaniu – jeśli będę musiała wyjść na cały dzień, będą miały swoje towarzystwo i będą mogły się wspólnie bawić. W przypadku ewentualnej przeprowadzki pewnie też byłoby im raźniej we dwójkę. Boję się tylko, czy 35 m² to nie za mało dla dwóch kotów i czy nie będą miały problemu z „własnym terytorium”.
Co o tym sądzicie? Czy to wystarczający metraż dla dwóch kotów? A może lepiej zdecydować się tylko na jednego?
Jeśli mogłabym adoptować dwa koty, myślałam o rodzeństwie z jednego miotu, żeby już się znały. Czy to dobry pomysł? Jeśli tak, to co byście polecali: dwa kocurki, dwie kotki czy może parkę?
Z góry bardzo dziękuję za pomoc i wszystkie odpowiedzi.
Holly
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
To jej decyzja, w końcu to ona o tym decyduje. Moim zdaniem wszystko jest w porządku, dopóki dobrze się nimi zajmuje. Zresztą planuje przeprowadzkę do większego mieszkania, zwłaszcza że ma nastoletnie córki. W każdym razie bardzo kocha swoje zwierzaki. Miała po prostu jakieś przejścia z ojcem dziewczyn i dlatego znalazła się w takiej sytuacji, ale nie będę o tym opowiadać, bo to jej prywatne sprawy i nie chce o tym rozmawiać.
Możesz spokojnie wziąć dwa koty, dadzą radę i nie będzie z tym żadnego problemu. Znajoma mojej mamy ma mieszkanie tej wielkości i ma u siebie cztery, a do tego jeszcze psa i królika.
Cześć, potrzebuję porady w sprawie adopcji jednego lub kilku kotów lub kociąt. Mieszkam w 35-metrowym mieszkaniu bez ogrodu. Z tego, co wyczytałam, wiele osób uważa, że jeśli odpowiednio dba się o zwierzaka i jego potrzeby, to nie ma problemu z trzymaniem kota w bloku. Jednak niektórzy twierdzą, że lepiej adoptować dwa koty, żeby mogły się razem chować. Też myślę, że to fajna opcja – gdybym musiała wyjść na cały dzień, byłyby razem, mogłyby się wspólnie bawić, a w razie ewentualnej przeprowadzki pewnie czułyby się bezpieczniej i mniej stresowały we dwójkę. Boję się tylko, czy 35 metrów to nie za mało dla dwóch kotów? Czy będą miały swoje własne „terytorium”? Co o tym sądzicie? Czy to wystarczający metraż dla dwóch kotów? A może lepiej zdecydować się na jednego? A jeśli mogłabym wziąć dwa, to myślałam o kotkach z tego samego miotu, żeby już się znały. Czy to dobry pomysł? Jeśli tak, to co byście polecali: dwa kocury, dwie kotki czy może parkę? Z góry dziękuję za pomoc i odpowiedzi, Holly
Jeden kot na początek to już byłoby super! Może z czasem uda Ci się przygarnąć drugiego… Najważniejsze to myśleć przede wszystkim o dobru zwierzaka!
Dziękuję za odpowiedź.
Miałem kota przez blisko 15 lat, więc myślę, że nie będzie żadnych problemów. Moje obawy dotyczyły przede wszystkim jego dobrostanu.
Myślę jednak, że posłucham Twojej rady i zacznę od małego kotka.
⭐Tylko pamiętajcie, żeby wysterylizować je jak najwcześniej, jeśli nie chcecie obudzić się z dziesięcioma kotami na 35 m2⭐
Zwłaszcza że chów wsobny może być bardzo niebezpieczny dla młodych i może was to zszokować, bo istnieje ogromne ryzyko poważnych wad wrodzonych u kociąt...
I nie liczcie na to, że wasze koty będą przestrzegać naszych zasad dotyczących rodzeństwa – im jest to zupełnie obojętne!
Więc nawet jeśli nie jestem zwolennikiem odgórnego obowiązku sterylizacji kotów (wolę zachęcanie do niej przez zdrowy rozsądek), to w waszej sytuacji jest to absolutnie konieczne, jeśli są przeciwnej płci!
Zawsze powtarzam, że dwa koty to lepsze rozwiązanie, ale większość kotów-jedynaków radzi sobie bardzo dobrze. Skoro Twoje mieszkanie jest raczej małe, a koty potrafią zająć sporo miejsca, to może faktycznie warto zacząć od jednego mruczka?
Choćby dla Twojego własnego komfortu, jeśli to Twój pierwszy kot. Koty zmieniają nasze nawyki, zazwyczaj pozytywnie, ale czasem (pamiętam kogoś tutaj z forum) bywa to dość męczące, zwłaszcza na ograniczonej przestrzeni. Myślę więc, że warto najpierw sprawdzić się przy jednym kocie...
Z drugiej strony, jeśli kociaki są z tego samego miotu, dla nich samych lepiej by było, gdyby zostały razem!
A co do płci, to sama nie wiem. Mimo statystyk, o których pisała bluecat, czasem brat z siostrą po prostu nie mogą się zdzierżyć... Myślę, że z nimi jest tak jak z nami – czasem po prostu nie dogadujemy się z innymi i to wyłącznie kwestia charakteru, a nie genetyki.
Nie, posiadanie jednego kota wcale nie jest wykluczone, o ile poświęcisz mu uwagę i zapewnisz mu długie sesje wspólnej zabawy. Wiele kotów czuje się wręcz lepiej, nie mając w domu drugiego czworonoga.
Bardzo łatwo jest też zauważyć, które kociaki z miotu się dogadują. Wystarczy poobserwować je podczas wspólnych zabaw. „Kumple” będą trzymać wspólną stronę podczas „ataków” dla zabawy, będą zawsze spać wtuleni w siebie i nie będą wykazywać żadnej agresji, jedząc z jednej miski w tym samym czasie.
Cześć, mam wolne miejsce przy oknie na drapak, a w domu są meble o różnych wysokościach, więc z tym nie będzie problemu.
Skoro koty z jednego miotu mają już ze sobą kontakt, to domyślam się, że łatwiej rozpoznać te, które za sobą nie przepadają, ale wiadomo, że nigdy nie ma 100% pewności.
Myślicie, że posiadanie tylko jednego kota w mieszkaniu to kiepski pomysł? Boję się, że będzie nieszczęśliwy.