Oczywiście nie daje mi tam zajrzeć, a ja nie chcę zrobić mu krzywdy, więc zastanawiam się, czy w ogóle powinnam to dotykać. Ale ta nitka mocno wystaje i boję się, że gdzieś nią zahaczy...
Mam dzisiaj wizytę u weterynarza, więc na pewno o tym wspomnę. Nie wiem, czy do tego czasu coś się wyjaśni. Ale teraz czuję, że strasznie od niego śmierdzi (tak właśnie odkryłam tę nitkę – myślałam, że wdepnął w kupę i się pobrudził, ale nie!)
Czy ktoś wie, co najlepiej zrobić w takiej sytuacji?
Z góry dziękuję!
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Wszystko u niego dobrze! Wychodzi! Pod żadnym pozorem nie wolno za to ciągnąć – trzeba po prostu odcinać to, co wystaje, ale nie za blisko odbytu. Biedaczek, jest strasznie zmęczony i dużo śpi, ale na pewno dojdzie do siebie! Gdyby zaczął wymiotować, to koniecznie znowu do weterynarza – warto o tym pamiętać, gdyby waszemu kotu też się to kiedyś przytrafiło. Jest zupełnie zdrowy. :)
:O :'(
Miauczy i tak się do mnie tuli, że aż serce się kraje. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, mamy wizytę u weterynarza za około 1h15.
Super! Daj koniecznie znać, co po wizycie! Przy odrobinie szczęścia niedługo poczuje ulgę i przestanie się tak męczyć!
Według mnie nie ma na to szans, inaczej wyszłoby to razem z kupą. Myślę, że utknęło. Pod żadnym pozorem tego nie ciągnij i poczekaj na weterynarza, żeby to wyciągnął. Czy on często liże się w tamtym miejscu?
Żadnej operacji... jestem prawie pewna, że gdzieś to zjadł, nie wiem tylko gdzie... ma dopiero dwa miesiące, mam go od niedawna, więc może zjadł to nawet jeszcze zanim go wzięłam. A jeśli nie, to pewnie zaraz po tym, jak się u mnie pojawił.
Zastanawiam się przede wszystkim, czy to samo wyjdzie, czy weterynarz musi się tym zająć, czy może pod żadnym pozorem mam tego nie ruszać... itd.