Kot i niemowlę – czyli mit o uduszeniu
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
A, i zapomniałam dodać – odkąd mam Berlioza, mój syn nadal żyje i nie załapał żadnych paskudnych chorób xD hahah
Ja też już się nie mogę doczekać, melly!!! To już prawie 2 lata, odkąd zupełnie odstawiłam antykoncepcję i nic... Żadnego dziecka! Z czasem człowiek niby przestaje o tym tyle myśleć, ale teraz wszystkie koleżanki dookoła rodzą, więc znowu zaczęłam o tym rozmyślać i tak jakoś serce mnie boli :s'
To przyjdzie, melly ;) nie martw się.
Ojjj tak, przez to człowiek robi i mówi dziwne rzeczy! Nie wspominając o snach, a zwłaszcza o tych ciągłych koszmarach!
Hahaha, u mnie spoko, w czasie ciąży nie byłam jakaś upierdliwa, hormony nic u mnie nie zmieniły, a do tego zero nudności, no fuks niesamowity ;) haha. Ale w drugim i pół miesiącu ciąży miałam mały problem i potem już przez resztę czasu strasznie się stresowałam. Myślę więc, że mój syn będzie moim pierwszym i ostatnim dzieckiem, bo dla mnie to była męczarnia – przed każdym usg chciałam uciekać z poczekalni, tak się bałam, że powiedzą mi, że z dzieckiem coś nie tak. No, optymistka ze mnie, że hej :s
Tak, dorastanie ze zwierzętami to według mnie super sprawa, a azena, masz rację – jeśli trzymanie zwierząt w domu jest niby niezdrowe, to tak samo niezdrowe byłoby wychodzenie z dzieciakami na zewnątrz czy puszczanie ich do parku, bo przecież tam też się brudzą i biorą do buzi mnóstwo rzeczy, które są pewnie o wiele gorsze niż kontakt ze zwierzakiem. Ludzie z tą swoją „wiedzą” normalnie mnie rozśmieszają (^^,). A propos, przypomniała mi się była mojego faceta, która nasłała na nas opiekę społeczną, zgrywając idealną matkę i gadając, że „to niezdrowe, żeby N...... mieszkał wśród tylu zwierząt” – jakbyśmy mieli w domu jakieś zoo. No cóż, ludzie są czasem komiczni. Tak samo jak jedna moja koleżanka – krótko po tym, jak wzięłam Berlioza ze schroniska, ona wiedziała o tym i kiedy kotek lekko zadrapał mojego syna, kazała mi uważać, żeby mały nie złapał jakiejś choroby, bo wiedziała też, że kot ma koci katar. Powiedziałam jej: „spokojna głowa, mojemu synowi nic nie będzie, od jednego zadrapania nie umrze”.
Cześć wszystkim!!
Pff, co tu dużo mówić – to, że ludzie próbują nam dyktować, co mamy robić, jest po prostu nie do zniesienia (ja w każdym razie nienawidzę, jak ktoś mi mówi, jak mam żyć)... Porzucenie zwierzaka pod pretekstem ciąży to głupota, na którą po prostu brakuje słów...
Osobiście, czy to znajomy czy nie, pogoniłabym w cholerę każdego, kto by mi kazał oddać kota w dniu, w którym dowiedziałabym się o ciąży...
Pamiętam, że kiedy urodził się mój brat, mieliśmy młodego kota... Dorastali razem, kot spał nawet w łóżku z moim bratem. Za pierwszym razem nieźle się strachaliśmy, ale Félix zawsze kładł się po prostu w nogach brata. Ta dwójka stała się nierozłączna, Félix nigdy nas nie podrapał, nawet mojego brata, mimo że ten jako małe dziecko bywał czasem mało delikatny...
No i proszę... Oczywiście zawsze uważaliśmy, kiedy brat był mały i przebywał z kotem, ale naprawdę nigdy nie było najmniejszego problemu. Ten nasz Félix to był po prostu anioł, nie kot...
Lol Melly :D no fakt, hormony w ciąży sprawiają, że człowiek robi i mówi dziwne rzeczy :D (Pamiętam, że na samym początku zrobiłam mojemu facetowi dziką awanturę, bo babka w budce z frytkami dała mi klopsika w sosie pomidorowym zamiast takiego z sosem króliczym mdrrrr. Teraz się z tego śmieję, ale w tamtym momencie to aż sama siebie przestraszyłam. Teraz jestem już dużo spokojniejsza i bardziej opanowana niż na początku)
Ale są tematy, które mimo upływu czasu nadal mnie tak samo irytują :)
Już kilka razy mało brakowało, a napisałabym parę niemiłych słów pod ogłoszeniami o oddaniu kota, bo właścicielka zaszła w ciążę! Przecież większe jest ryzyko, że złapie się toksoplazmozę przez jedzenie surowego mięsa czy niedomytych warzyw niż od kota!
No cóż, wystarczy kochać swoje zwierzaki bezgranicznie, żeby zrozumieć, że wystarczy po prostu założyć rękawiczki albo poprosić partnera o sprzątanie kuwety!
Haha Anaisyl XD No, nudności to ja akurat dobrze znam, dam radę haha (sama mam migreny), ale mmm, cała reszta brzmi super! Już nie mogę się doczekać! XD
padłam melly !!!!!!!!!!!!!!!! no zobaczysz, będziesz przechodzić od wybuchów radości do złości, przez smutek i napady płaczu, a to wszystko w ciągu 5 minut lol !!! trochę przesadzam, ale wcale nie aż tak bardzo ;)
nie zapominając o tych okropnych mdłościach i wymiotach !! fujjjjjjjjjjjjj !
no nie dziwię się azena, ja tam raczej jestem „wyluzowana”, więc ludzie zazwyczaj nie mają oporów, żeby walić mi prosto z mostu, ale jak już wybuchnę, to pęknę na całego !!!! lol
Masz rację Azena... Niech no tylko ktoś spróbuje mi powiedzieć, że mam oddać mojego kota, to mu się oberwie!
Ostatnio wpadła para znajomych mojego faceta (nie znałam ich wcześniej), byli po prostu okropni dla Réglisse – no to był pierwszy i ostatni raz, kiedy u mnie gościli.
Zresztą forum jest właśnie od tego, żeby się wygadać, takie wyrzucanie emocji to tutaj norma xd