Kot i niemowlę – czyli mit o uduszeniu
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Jestem teraz w ciąży i tak, nasłuchałam się już mnóstwo uwag na temat mojego kota, zwłaszcza w kontekście toksoplazmozy... To mnie strasznie irytuje i najczęściej po prostu unikam tego tematu, bo przy takich tekstach szybko puszczają mi nerwy ^^
Z drugiej strony, trzeba jednak zachować pewne środki ostrożności, tak jak wspomniała Lylyrose: na przykład nigdy nie wpuściłabym kota do pokoju dziecka pod moją nieobecność... Zresztą na ten moment pokój jest cały czas zamknięty i Dipsy dobrze wie, że nie może tam wchodzić (to jedyne miejsce w domu, gdzie ma zakaz ^^)
Właściwie, jak pewnie widzisz, w czasie ciąży koty często mają tendencję do przyklejania się do brzucha i istnieje ryzyko, że po narodzinach kot będzie chciał tak samo lgnąć do dziecka (taki instynkt – to urocze, ale bardzo niebezpieczne)
No i na pazurki też trzeba uważać. Nawet jeśli wiem, że mój kot nigdy (albo prawie nigdy) nie drapie, to dzieci nie zawsze zdają sobie sprawę, że robią zwierzakowi krzywdę (ciągnięcie za ogon itp.), a kot może wtedy zareagować odruchowo.
Z kolei nigdy nie będę zabraniać mojemu kotu dawać dziecku „buziaka” czy się poprzytulać :), ale to wszystko tylko pod moim nadzorem.
A tak poza tym, to u mnie te wszystkie komentarze jednym uchem wpadają, a drugim równie szybko wypadają ^^
AZENA, powiem Ci szczerze, że nie będę tracić czasu na tłumaczenie się –
Rodzina nie zawsze rozumie, więc nauczyłam się już nie mówić o moich kotach – mentalność w temacie kotów wcale się nie zmieniła –
No cóż, to są znajomi mojej rodziny. Ten mały, 5-miesięczny kotek urodził się, gdy byłam w siódmym i pół miesiącu ciąży, więc doskonale wie, że do łóżeczka dziecka nie wolno mu wchodzić. Zresztą nigdy nawet nie próbował tam zaglądać... Ma dostęp do naszej sypialni (mój syn śpi z nami w pokoju), bo uważam, że to bardzo ważne, żeby dziecko dorastało ze zwierzętami! Moje pozostałe koty nie mają wstępu do pokoju i o tym wiedzą – czasem, gdy mały ma drzemkę, siedzą pod otwartymi drzwiami i po prostu czekają.
Chciałabym znaleźć jakieś argumenty, żeby im to wytłumaczyć. Mnie mogą sobie gadać, co chcą, i tak nie zmienię zdania, ale jeśli będą mówić takie rzeczy innym kobietom w ciąży, to nie chciałabym, żeby tamte przez to oddawały swoje koty.
(Ja akurat miałam już odporność na toksoplazmozę, więc nie było żadnego problemu, moja kotka normalnie spała mi na brzuchu ^^)
Tak, zazwyczaj osoby mieszkające z kotami są już uodpornione na toksoplazmozę. Ja od dziecka wychowywałam się z kotami, a mimo to nie mam odporności i w ciąży co miesiąc musiałam robić badania krwi (zarażenie się w tym stanie jest bardzo niebezpieczne dla dziecka).
Nie przejmuj się tym, co ludzie gadają.
„z kolei mój kot nie ma wstępu do pokoju syna, chyba że mnie tam nie ma”
Ale się machnęłam lool, miało być: „chyba że tam jestem, bo inaczej mój kot nie ma wstępu do pokoju mojego syna”