Kot i niemowlę – czyli mit o uduszeniu
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
AZENA, no właśnie, tak się mówi. Niech sobie ludzie gadają, co chcą, ale trzeba po prostu pilnować, żeby kot nie wchodził do sypialni. -
Co odpowiedzieć takim głupcom? Znałam kiedyś kobietę, która wyrzuciła kota na ulicę przez takie gadanie. -
Uważam, że to cudowne, że kotek mruczy przy dziecku – będą razem dorastać. -
Lekarz powiedział mi kiedyś, że dziewczynka, która wychowuje się z kotem, jest później odporna na toksoplazmozę. -
No nie, azena, masz znajomych z naprawdę radykalnym podejściem!
Pamiętam, jak byłam w ciąży w tym samym czasie co moja koleżanka. Opowiadała mi, że niektórzy strasznie jej truli *****, bo miała dwa koty. Mówili jej: „powinnaś je oddać, bo przy dziecku to nie wyjdzie na dobre, ble ble ble...”. To dokładnie ten sam typ gadania, co u Twoich znajomych.
Twój kot nie zrobił nic złego, wręcz przeciwnie – wygląda na zadowolonego, skoro przytula się do rączki Twojego maluszka i mruczy. Robiąc coś takiego, na pewno go nie udusi, co za bzdury o_O. Zawsze uważałam, że oddawanie kotów tylko dlatego, że jest się w ciąży, jest po prostu śmieszne.
Oczywiście, nie powinno się zostawiać kota samego z dzieckiem w pokoju. Sama niedawno adoptowałam kota (w sierpniu). Na początku był dość żywiołowy, więc czasem pacnął mojego synka łapą albo lekko go drasnął, ale nic poważnego. Mimo to zawsze jestem czujna, bo nigdy nic nie wiadomo. Kot nie ma wstępu do pokoju syna, chyba że ja tam jestem. Wchodzi tylko, kiedy idę obudzić małego albo go położyć, i to wszystko – potem go wyprowadzam. Zdarza mu się jeszcze czasem chcieć pacnąć łapą mojego 18-miesięcznego synka, więc pilnuję tego, bo to sekunda i po wszystkim. Zazwyczaj, kiedy wychodzę z pokoju, kot idzie za mną, a syn zostaje w kojcu.
Kot i dziecko w jednym domu to nic niemożliwego, ale trzeba po prostu uważać, jak przy każdym zwierzęciu ;). Twoi znajomi gadają totalne głupoty o_O.
Takim osobom odpowiedziałabym, że kot to nie jest jakieś krwiożercze bydlę, które czyha na życie dziecka. To my, rodzice, musimy uważać, a kot nie powinien ponosić konsekwencji pojawienia się dziecka. On przecież sam nie prosił się o adopcję do tej rodziny. Ludzie powinni się zastanowić, zanim wezmą zwierzaka, bo on nie ma prawa przez to cierpieć. Niedawno widziałam ogłoszenie kobiety w ciąży, która oddawała zaledwie 6-miesięcznego kotka! Oczywiście powód: „jestem w ciąży i nie mam odporności na toksoplazmozę”.
42 komentarzy na temat 42