Dobry wieczór, mam małe pytanko. Od około 2 tygodni mój kocur śpi na zewnątrz. Chociaż idzie zima, na dworze jest jeszcze dość ciepło, ale zastanawiam się, czy to w porządku przyzwyczajać go do spania poza domem?
Za każdym razem wieczorem serce mi pęka, jak muszę go wystawić. Wcześniej spał w mojej łazience, która jest bardzo duża, ale niestety niedawno miałam plagę pcheł. Wszystko już wyczyściłam (łącznie z kotem) i teraz bardzo pilnuję, żeby znowu czegoś nie przyniósł, więc na razie nie pozwalam mu spać w łazience, w której trzymam ubrania. Mieszkam w kawalerce, sypialnia jest w tym samym pomieszczeniu co kuchnia, a ja nie potrafię spać z kotem... mam bardzo lekki sen :/
Dodatkowo w nocy, jak spał w mieszkaniu, to o 4 rano domagał się wyjścia – czułam się, jakbym zajmowała się niemowlakiem ^^ .
W dzień i tak wchodzi do środka, ale noce są naprawdę problematyczne. Na zewnątrz nie ma za bardzo gdzie spać, mam wrażenie, że koczuje pod moim samochodem :/
Dodam, że mieszkam na wsi.
Dzięki za wasze odpowiedzi. :)