Cześć,
To mój pierwszy raz w życiu, kiedy piszę na forum... Ale naprawdę potrzebuję albo pocieszenia, albo jakiegoś wyjaśnienia...
Moja kotka miała sterylizację w poniedziałek. Odebrałem ją wieczorem, była wprawdzie zupełnie „nieprzytomna”, ale wszystko poszło dobrze i wyglądała okej. We wtorek czuła się już znacznie lepiej, co prawda wciąż była trochę oszołomiona, ale jadła, przytulała się do nas i wróciła do spania w łóżku...
Kiedy wróciłem w środę z pracy, zauważyłem, że nic nie zjadła, chociaż piła wodę. Pomyślałem, że to może jeszcze po narkozie... Ale zwymiotowała. Wczoraj to samo – wymioty dwa razy i brak apetytu. Pojechałem więc do weterynarza, który sam nie do końca rozumie, dlaczego ona wymiotuje. Mała wyglądała całkiem nieźle, szwy są w porządku, gorączki brak, ale wet trochę się zaniepokoił. Dostała zastrzyk przeciwwymiotny i antybiotyk. Weterynarz kazał mi wrócić dzisiaj i powiedział, że zatrzyma ją w lecznicy tak długo, jak będzie trzeba, jeśli sytuacja się nie poprawi...
Wczoraj wieczorem znów wymiotowała i dziś rano też. Nadal nic nie je, a teraz przestała nawet pić. Siedzi tylko ze wzrokiem wbitym w próżnię... Oczywiście zabiorę ją z powrotem o dwunastej...
Ale kompletnie nie rozumiem dlaczego tak się dzieje... Może ktoś z Was miał podobną sytuację albo zna się na rzeczy i mógłby mnie trochę uspokoić?
Dzięki