Cześć wszystkim! Minął już ponad miesiąc, odkąd zaginęła moja kotka. Piszę do Was, bo mam nadzieję, że podsuniecie mi jakieś nowe pomysły, jak ją odnaleźć.
4 miesiące temu przeprowadziłem się z mieszkania do domu. Kotka zaczęła wychodzić do ogrodu zamiast na balkon. Już w pierwsze dni zniknęła na jeden dzień, ale wróciła, gdy ją wołałem i wystawiłem na zewnątrz jej kuwetę. Po tamtej przygodzie trzymała się raczej blisko domu i nie zapuszczała się daleko.
Niestety, miesiąc temu zniknęła z dnia na dzień. Próbowałem już wszystkiego: wystawiałem kuwetę, jej legowisko, wołałem ją każdego wieczoru. Przeszedłem kilka kilometrów wzdłuż okolicznych dróg, zaglądałem na pola i do rowów, ale nic nie znalazłem.
Rozmawiałem z pracownikami gminy, którzy zajmują się drogami – w tamtym okresie nie znaleźli żadnego martwego kota. Kontaktowałem się z weterynarzem, schroniskiem i hyclem. Rozwiesiłem też ogłoszenia w okolicznych sklepach, ale cisza. Nikt jej nie widział, po prostu przepadła.
Zniknęła akurat wtedy, gdy moja partnerka była w pierwszym miesiącu ciąży – myślicie, że to może mieć jakiś związek? Trudno powiedzieć, ale ona od zawsze kiepsko znosiła towarzystwo dzieci.
Po miesiącu poszukiwań zaczynam już tracić nadzieję... Wiem, że niektóre koty potrafią wrócić po bardzo długim czasie, ale ciężko mi w to uwierzyć. Najbardziej dobijające jest to, że nie wiem, czy ona w ogóle jeszcze żyje!
Jeśli możecie podzielić się swoimi historiami albo macie jakieś rady, co jeszcze mógłbym zrobić, dajcie znać. Z góry dziękuję za pomoc.