Cześć,
Mam 7-letnią kotkę (Bastet), jest wysterylizowana. Jakieś dwa tygodnie temu wyczułam u niej małą kulkę pod skórą, blisko nasady ogona. Jej to nie boli. Zadzwoniłam więc do weterynarza i na wizycie pani wet powiedziała mi, że to nic bardzo poważnego. Próbowała zrobić punkcję, ale stwierdziła, że zmiana jest za mała.
Opisałam jej, jak Bastet się zachowuje: to kotka wychodząca, mieszkamy na wsi i mamy spory teren. Mam też drugą kotkę (Nanoute) i one naprawdę się nie dogadują, często się biją. Bastet wciąż ma świetny apetyt, nie zauważyłam żadnych zmian w zachowaniu.
Dostała zastrzyk przeciwzapalny o przedłużonym działaniu (3 dni) i maść do smarowania codziennie: Cortanmycétine (substancje czynne: chloramfenikol i prednizolon). Oczywiście miałam obserwować postępy. Musiałam jednak przestać smarować ją tą maścią w czwartym dniu, bo za każdym razem wylizywała to miejsce.
Dwa dni temu, w piątek, wróciłam do weterynarza: kulka nie urosła, a według lekarki nawet trochę się zmniejszyła. Mimo to zaleca operację, żeby ją wyciąć. I tak pójdę do innego weta po drugą opinię. Wybiorę się do innego weterynarza, żeby skonsultować to jeszcze z kimś innym.
No i tak od około dwóch tygodni żyję w ciągłym stresie 😔
Dzięki.