Piszę do Was, bo mam mnóstwo pytań dotyczących zachowania Zap i po prostu jej nie poznaję...
Dwa lata temu w schronisku od razu skradła moje serce – była jedyną kicią, która nie spała i nie była obojętna, gdy odwiedzałam kocięta. Kiedy ludzie przechodzili obok jej „klatki”, łapała ich za głowy i robiła im porządne „mycie włosów” (bez pazurków!), bawiąc się ich czuprynami 🙂 Tyle się bawiła, że w końcu padała z nóg ze zmęczenia, mrucząc przy tym wniebogłosy!
W domu zawsze mnóstwo się bawiła: do niedawna ganialiśmy się nawzajem, a ona chowała się bez ruchu, żeby nagle wyskoczyć, zaskoczyć mnie, łapiąc za nogę (znowu bez pazurów!) i czmychnąć z cwaną miną! To kot bez widocznych problemów: łakomczuch, wielka łowczyni (ech, te wszystkie żywe „prezenty”, które mi przynosiła, żeby nauczyć mnie polować!!!!), niesamowicie ciekawska, mało strachliwa, wylewna w pieszczochach, kiedy ma na to ochotę, i energiczna aż do utraty sił...
Jeszcze kilka dni temu, w chwilach największej czułości, była prawdziwym pieszczochem, takim „przylepą”!!!! Przychodziła spać na moje łóżko, wskakiwała na stół i zasypiała, kiedy jadłam śniadanie, tuliła się do klawiatury komputera, gdy pracowałam... Nie znosiła odpoczywać w innym pokoju niż ten, w którym ja byłam. Było to jeszcze bardziej widać, gdy wracałam z podróży czy wakacji (taka jedna pani, którą Zap uwielbia i z którą świetnie się dogaduje, przychodziła ją karmić codziennie...)...
Ale od tygodnia już nic z tych rzeczy... Śpi daleko ode mnie, nie chce się już ze mną bawić, a kiedy podchodzę, żeby ją poprzytulać, pomruczy przez 30 sekund i odchodzi. Nie wygląda na chorą i je normalnie, chociaż przesypia całe dnie (wychodzi na całą noc).
Może jestem zbyt „osaczająca”? Może za bardzo się jej narzucam? Może dorasta i potrzebuje więcej niezależności? A może wyczuwa mój niepokój i próbuje uciec od tych negatywnych wibracji? Naprawdę czasem mam wrażenie, że się na mnie obraziła albo że po prostu ją drażnię!!! 😲😔
Najgorsze jest to, że ucieka do mojego męża, łasi się do niego i domaga pieszczot, mimo że on, choć ją lubi, nie jest jakimś wielkim fanem zwierząt! Nawet go to śmieszy, ale też dziwi go takie zachowanie...
Może za bardzo się nad tym zastanawiam! Co o tym sądzicie? Z niecierpliwością czekam na Wasze rady i sugestie... 🙂
Z góry dziękuję!