Rzeczywiście, kotka pewnie nie została odpowiednio odstawiona od matki, stąd ta obsesja na punkcie jedzenia.
Karmy Virbac (podobnie jak wszystkie chrupki sprzedawane u weterynarza), wbrew temu, co się powszechnie uważa, absolutnie nie są dostosowane do kociej diety.
Wychodząc z założenia, że kot jest ścisłym mięsożercą, tak jak tygrys czy lew, jego potrzeby żywieniowe opierają się na dostarczaniu mięsa (białka zwierzęcego).
Co znajdziemy w karmach Virbac:
- Zboża => bardzo złe dla kota ze względu na wysoką zawartość węglowodanów i potencjalną toksyczność przez mikotoksyny
- Białko zwierzęce o więcej niż wątpliwej jakości i stosunkowo niskiej zawartości (prawdopodobnie poniżej 30%)
- Produkty uboczne pochodzenia roślinnego
Oprócz tego, że mają za dużo węglowodanów (ponad 30% to po prostu ogromna ilość), to ewidentnie nie są odpowiednio zbilansowane ani wystarczająco pożywne.
Mówiąc prościej, kiedy Twój kot je tę karmę, to tak, jakbyś Ty był bardzo głodny i żeby się najeść, jadł orzeszki ziemne: na chwilę Cię to „zapcha”, ale tak naprawdę nie odżywi. Absolutnie nie zaspokoi to potrzeb żywieniowych Twojego organizmu, za to zwiększy ryzyko problemów zdrowotnych (cukrzyca, otyłość, zapalenie trzustki...) i szybko znowu poczujesz głód.
Dokładnie to samo dzieje się z Twoim kotem, gdy podajesz mu karmę, która składa się głównie ze zbóż i kiepskiej jakości białka zwierzęcego!
Aby naprawdę się nasycić, Twój kot potrzebuje diety o znacznie większej zawartości mięsa i, co najważniejsze, uboższej w węglowodany, które są bardzo słabo przyswajane ze względu na brak odpowiednich enzymów w kociej ślinie. Tak naprawdę zboża są szkodliwe i zupełnie niepotrzebne w diecie kota (i psa zresztą też).
Zachęcam Cię do zajrzenia na blog „Dur à Avaler” Jérémy’ego Anso, autora książki „Ce poison nommé croquettes” (Trucizna zwana karmą).
W związku z tym radzę Ci zmienić markę i przejść na coś bardziej odpowiedniego, jak Orijen, Power of Nature, Go Truite, Porta 21 Feline Finest Sensible, Purizon czy Nutrivet...
Pamiętaj tylko o zachowaniu ostrożności i przeprowadzeniu stopniowej zmiany (tranzycji), nawet jeśli miałbyś po drodze wprowadzić marki pośrednie, żeby powoli schodzić z ilości węglowodanów i nie rozwalić flory jelitowej swojej kotki.
Taka karma dostarczy jej składników, których jej fizjologia faktycznie potrzebuje, a uczucie sytości pojawi się znacznie szybciej. Myślę, że to uspokoi ten zbyt duży apetyt Twojej kici.