Cześć!
Mam szylkretkę, która niedługo skończy 4 lata. Jest wysterylizowana i mieszka w bloku, z możliwością wychodzenia na balkon.
W nocy drapie w drzwi oddzielające moją sypialnię od salonu (między nimi jest korytarz). To nie jest takie zwykłe ostrzenie pazurów – ona po prostu wkłada pazury w szczelinę z boku drzwi, jakby próbowała je otworzyć. Niestety drzwi nie są idealnie dopasowane do futryny, więc nie dość, że robi to straszny hałas, to jeszcze same drzwi są potwornie zniszczone – drewno jest całe poobdzierane, o farbie już nie wspominając. Robi to każdej nocy, a szczególnie wtedy, gdy jest u mnie mój chłopak. Nie chcę, żeby spała ze mną w sypialni – nigdy nie była do tego przyzwyczajona i doskonale wie, że nie ma tam wstępu.
To samo dzieje się z uszczelką przy drzwiach wejściowych – kompletnie ją załatwiła pazurami, jest cała w dziurach, przez co wieje do środka. W tym przypadku winą obarczam obce koty, które często przesiadują na klatce schodowej; ona pewnie je czuje i to ją doprowadza do szału.
Nie mam już pojęcia, jak ją powstrzymać. Próbowałam już różnych odstraszaczy i Feliwaya. Jeśli macie jakieś pomysły albo zmagacie się z podobnym problemem, dajcie proszę znać...