Mój kot wypadł z 2. piętra, co robić?

M
Mjxn Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Cześć wszystkim,

Słuchajcie, dzisiaj około 10:30 mój kot wypadł z okna na drugim piętrze mojego bloku. Otworzyłam je, żeby przewietrzyć sypialnię i właśnie ścieliłam łóżko, kiedy usłyszałam odgłos ślizgania się. Odwróciłam się i zobaczyłam tylko, jak mój kot spada. Nie słyszałam nawet, jak wchodzi do pokoju, nie miałam pojęcia, że tam jest. On ma zwyczaj wskakiwania na okno, ale zawsze go wtedy pilnuję, nie spuszczam go z oczu ani na moment. Natychmiast wybiegłam na zewnątrz. Leżał kilka metrów od miejsca, w którym spadł. Zabrałam go i popędziłam prosto do weterynarza na ostry dyżur. Weterynarz go przebadał i stwierdził, że nie stało się nic poważnego (kuleje na jedną łapkę, ale według niego nie jest złamana). Zapytałam, czy nie ma ryzyka krwotoku wewnętrznego lub czegoś w tym rodzaju, ale odpowiedział, że kot nie czułby się „tak dobrze”, gdyby tak było. Sprawdził mu szczękę, łapy (w tym tę kulejącą) – kot właściwie nie reagował. Podobnie przy badaniu brzucha. W gabinecie zachowywał się zwyczajnie, rozglądał się wszędzie. Trochę mi ulżyło. Weterynarz nie podał mu nic przeciwbólowego na tę łapę. Wróciłam więc z nim do domu. Kiedy wyszedł z kontenerka, od razu poszedł schować się w kącie. Zostawiłam go w spokoju, zaglądałam do niego tylko co dziesięć minut, żeby go pogłaskać. Po pół godzinie wszedł na swój drapak bez większego trudu, pospał jakieś 20 minut, a potem zaczął ciągle zmieniać miejsce: raz na kanapie, raz na podłodze, raz na drapaku. W końcu usiadł w kącie i zwymiotował. Pomyślałam, że to nic strasznego, pewnie stres po upadku i podróży autem. Ale teraz znowu zaczął wymiotować, robi to co pół godziny. Ma ogromne trudności z chodzeniem, bardzo kuleje na tę łapę. Nic nie jadł, nie pił, nie był w kuwecie. W tej chwili śpi obok mnie na kanapie. Wiem, że od upadku minęło dopiero kilka godzin i że wet powiedział, że to nic poważnego, ale jestem przerażona. On się bardzo źle czuje. Domyślam się, że to szok, ale widok go w takim stanie rozdziera mi serce.

Co mam robić? Dzwonić znowu do weterynarza czy dać mu spokój? Boję się, że obudzę się jutro i znajdę go martwego z powodu obrażeń wewnętrznych. Byłabym spokojniejsza, gdyby wet zrobił mu USG albo RTG, albo chociaż mu coś podał. Co o tym sądzicie?

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

11 odpowiedzi
Sortuj według:
  • Yuna La Ficelle
    Yuna la ficelle Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Twój kot jest przepiękny! Oczywiście mniej niż mój, ale o tym można podyskutować! 😁

    Tak szczerze, to też nie jestem ekspertem, ale mam pewne pojęcie o fizyce i pierwszej pomocy. Biorąc pod uwagę samą kinetykę, powiedziałbym, że to niemożliwe, żeby pojawił się taki problem. W zasadzie mózg jest zawieszony w czaszce, a wstrząśnienie mózgu polega z grubsza na tym, że mózg uderza o kość czaszki. To jednak wymaga dużej prędkości, nawet przy uderzeniu o twardy przedmiot, więc z Twojego opisu wynika, że to niemożliwe.

    Z drugiej strony, nie można też niczego całkowicie wykluczyć. Możliwe, że jego reakcja nie ma nic wspólnego z upadkiem albo sam upadek jest tylko objawem czegoś innego. Koty z natury mają świetną równowagę, więc nawet jeśli są zaskoczone, nie mają problemów z koordynacją. Nie mówię tego, żeby Cię straszyć, po prostu uraz czaszki jest naprawdę mało prawdopodobny, ale być może warto wziąć pod uwagę ten brak koordynacji.

    Ja, znając koty, stawiałbym raczej na zwykłą niezdarność, ale trzeba go obserwować. Uważaj na rośliny doniczkowe, jeśli jakieś masz! To tylko taki trop.

    Przetłumaczony francuski
    S
    Sebdo Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Nie mogę potwierdzić, czy zszedł sam z własnej woli – tak jak pisałem, byłem odwrócony tyłem, usłyszałem tylko, jak spadł na podłogę, zwymiotował i zobaczyłem go pół metra dalej, leżącego w nienaturalnej pozycji, co było bardzo niepokojące. Ale teraz, 6 godzin później, wrócił mu apetyt i wydaje się, że czuje się dobrze. Może to było tylko przejściowe, ale wstrząśnienie mózgu wydaje się prawdopodobną hipotezą. Będę go dalej obserwować. Już wrócił na oparcie.

    Przetłumaczony francuski
    Yuna La Ficelle
    Yuna la ficelle Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Wcześniej nie zerknąłem na zdjęcie! W takim razie całkiem możliwe, że kiedy skakał z krzesła, to się odsunęło (w końcu jest na kółkach) i przez to, jak to się mówi, stracił punkt podparcia. Może to był upadek na brzuch, ale – nie chcę nic obiecywać – myślę, że mało prawdopodobne, by stało mu się coś poważnego. Koty wcale nie są tak zwinne, jak się powszechnie uważa i czasem nie spadają na cztery łapy, ale mimo wszystko przy tej wysokości i biorąc pod uwagę budowę zdrowego kota (a Twój na takiego wygląda), to trochę tak, jakbyś Ty spadł z łóżka przez sen (nie z piętrowego, rzecz jasna). Normalnie człowiek jest po tym trochę oszołomiony, mogą go boleć żebra, jeśli pod spodem leżało coś nieuprzątniętego. Ale to nie powinien być żaden poważny uraz! Stawiałbym raczej na to, że coś mu po prostu zaszkodziło albo to coś zupełnie niezwiązanego z tym zdarzeniem! Obserwuj go jednak – sprawdź, czy nie czuje się źle albo czy nie ma problemów z koordynacją. Jeśli tak, to całkiem możliwe, że to właśnie te problemy były przyczyną upadku, a nie na odwrót.
    Przetłumaczony francuski
    Yuna La Ficelle
    Yuna la ficelle Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Szczerze mówiąc, nie sądzę, to byłoby naprawdę dziwne. Oparcie krzesła to jakieś 90 cm – mało prawdopodobne, a wręcz niemożliwe, żeby zrobił sobie krzywdę przy skoku z tak małej wysokości. Tym bardziej że, jak piszesz, sam z niego zszedł. Więc o ile nie był to fotel biurowy, którym kręciliście jak karuzelą, żeby kot stracił równowagę (mam nadzieję, że nie 😂🤔), to moim zdaniem nie ma to żadnego związku. Może to jakieś lekkie zatrucie albo chwilowa choroba? Odpowiadając na główne pytanie, mimo że post jest już stary: 2. piętro to około 5,5 metra od ziemi. Przy takiej wysokości, o ile podłoże nie jest bardzo nierówne czy zdradliwe, kot zazwyczaj ląduje bez ryzyka kontuzji. Nie oznacza to oczywiście, że sam z siebie by skoczył z takiej wysokości, ale jeśli nie ma problemów z nadwagą, to logicznie rzecz biorąc, powinien bezpiecznie wylądować. Z kolei 4. piętro to już zupełnie inna bajka, to jakieś 11 metrów...
    Przetłumaczony francuski
    S
    Sebdo Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Głaskałem mojego kota, który siedział na oparciu kanapy. Odwróciłem się, usłyszałem, jak schodzi, i nagle zwymiotował. Zapytałem go, czy wszystko w porządku, i wtedy zobaczyłem, że leży taki cały skulony przy kółkach mojego fotela biurowego. Szybko odsunąłem krzesło, a mój kot w ogóle się nie ruszał. Ciężko oddychał z otwartym pyszczkiem, ślinił się, a język miał na wierzchu. Umówiłem się na pilną wizytę u weterynarza, ale musiałem czekać dwie godziny. Pozwoliłem mu odpocząć przez jakieś 25 minut i poszedłem pod prysznic. Kiedy wróciłem, siedział w kącie i nie wyglądał najlepiej, ale dałem mu jeszcze pół godziny spokoju. Mogłem go głaskać, ale nie odważyłem się go od razu brać na ręce. Poszedłem przygotować auto, bo mamy zimę, a kiedy wróciłem i wziąłem go na ręce, chciał od razu wrócić na podłogę. Chciałem sprawdzić, czy nie złamał łapki, ale jak go postawiłem, zaczął iść bez żadnego wyraźnego bólu. Zaczął się normalnie poruszać, chociaż wydawał się jeszcze trochę oszołomiony. Odwołałem tę pilną wizytę, bo była strasznie droga, i usiadłem z nim na kanapie. Odpoczywał przy mnie przez dobre 2-3 godziny. Teraz wygląda na to, że czuje się już dobrze, zjadł i napił się wody, ale staram się, żeby nie wskakiwał na wysokości i mam wrażenie, że on sam też nie ma na to ochoty. Moje pytanie: czy mógł tak niefortunnie upaść i nabawić się wstrząśnienia mózgu? Będę go obserwować przez najbliższe dni i jeśli coś mnie zaniepokoi, znowu umówię się do weterynarza. Czy ktoś z Was przechodził kiedyś coś podobnego? Tak jak wspomniałem, nie widziałem samego skoku z oparcia kanapy, zauważyłem tylko, że wymiociny były jasne i leżały tuż przy kanapie, a on przewrócił się tak dziwnie jakieś pół metra dalej. Z góry dziękuję za pomoc.

    Seb

    Oto jak wtedy wyglądał:

    Przetłumaczony francuski
    S
    Sebdo Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Głaskałem mojego kota, który siedział na oparciu kanapy. Odwróciłem się, usłyszałem, jak schodzi, i wtedy zwymiotował. Zapytałem go, czy wszystko w porządku i to właśnie wtedy zobaczyłem, że leży taki cały skulony przy kółkach mojego krzesła biurowego. Szybko odsunąłem krzesło, a mój kot w ogóle się nie ruszał. Ciężko oddychał z otwartym pyszczkiem, ślinił się, a język miał na wierzchu. Umówiłem się na wizytę ratunkową u weterynarza, ale musiałem czekać dwie godziny. Dałem mu odpocząć przez jakieś 25 minut i poszedłem wziąć prysznic. Kiedy wróciłem, siedział w kącie i nie wyglądał najlepiej, ale zostawiłem go w spokoju na kolejne pół godziny. Mogłem go pogłaskać, ale nie odważyłem się go jeszcze brać na ręce. Poszedłem przygotować auto, bo jest zima, a kiedy wróciłem i wziąłem go na ręce, to chciał zaraz wracać na ziemię. Chciałem sprawdzić, czy nie złamał łapy, ale kiedy go postawiłem, zaczął iść bez wyraźnego bólu. Poruszał się już normalnie, choć wciąż wydawał się trochę oszołomiony. Odwołałem tę pilną wizytę u weterynarza, bo była bardzo droga, i usiadłem z nim na kanapie. Odpoczywał przy mnie przez dobre 2-3 godziny. Teraz wydaje się, że wszystko jest w porządku, zjadł i pił, ale pilnuję, żeby nie wskakiwał nigdzie wysoko – mam wrażenie, że on sam też nie ma na to ochoty. Moje pytanie brzmi: czy mógł tak niefortunnie upaść i nabawić się wstrząśnienia mózgu? Będę go obserwował przez najbliższe dni i jeśli coś będzie nie tak, to znów umówię wizytę u weterynarza. Czy ktoś z was przechodził kiedyś przez coś podobnego? Tak jak mówiłem, nie widziałem samego momentu upadku z oparcia, zauważyłem tylko jasne wymiociny tuż przy kanapie, a jakieś pół metra dalej on tak dziwnie padł. Z góry dziękuję. Seb. Tutaj widać, w jakim był stanie:

    Przetłumaczony francuski
    S
    Sebdo Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Głaskałem mojego kota, kiedy siedział na oparciu kanapy. Odwróciłem się, usłyszałem, jak schodzi, i wtedy zwymiotował. Zapytałem go, czy wszystko w porządku, i w tym momencie zobaczyłem, że leży taki bezwładny przy kółkach mojego fotela biurowego. Szybko odsunąłem krzesło, a mój kot w ogóle się nie ruszał. Ciężko oddychał z otwartym pyszczkiem, miał ślinę na pyszczku, a język mu wystawał. Umówiłem się na wizytę ratunkową u weterynarza, ale musiałem czekać dwie godziny. Dałem mu odpocząć przez jakieś 25 minut i poszedłem pod prysznic. Kiedy wróciłem, siedział w kącie i nie wyglądał najlepiej, ale pozwoliłem mu odpoczywać przez kolejną dobrą pół godzinę. Mogłem go głaskać, ale nie odważyłem się go od razu brać na ręce. Poszedłem przygotować samochód, bo jest zima, a kiedy wróciłem, wziąłem go na ręce, ale chciał wrócić na podłogę. Chciałem sprawdzić, czy nie złamał łapki, ale jak go postawiłem na ziemi, zaczął chodzić bez wyraźnego bólu. Zaczął się sprawnie poruszać, ale wciąż wyglądał na trochę oszołomionego. Odwołałem wizytę u weterynarza, bo była bardzo droga, i usiadłem z nim na kanapie. Odpoczywał przy mnie przez dobre 2 lub 3 godziny. Teraz wydaje się, że czuje się dobrze, zjadł i pił, ale staram się, żeby nie wskakiwał nigdzie wysoko i myślę, że on sam też nie ma na to ochoty. Moje pytanie brzmi: czy mógł niefortunnie upaść i doznać wstrząśnienia mózgu? Będę go obserwować przez najbliższe dni i jeśli coś będzie nie tak, znowu umówię się do weterynarza. Czy ktoś z Was przeżył kiedyś coś podobnego? Tak jak pisałem, nie widziałem samego momentu schodzenia z oparcia kanapy, zauważyłem tylko, że wymiociny były jasne i leżały tuż przy kanapie, a jakieś pół metra dalej kot tak dziwnie upadł. Z góry dziękuję za odpowiedzi.

    Seb

    Oto jak wyglądał

    Przetłumaczony francuski
    M
    Mike64 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Ta sama odpowiedź..... żeby Cię uspokoić i na wszelki wypadek, poproś o rozmowę z weterynarzem, u którego byliście, i koniecznie wspomnij mu o tych wymiotach, zwłaszcza jeśli nie ustaną.

    Co do reszty – pewnie go boli, więc nie może sobie znaleźć wygodnej pozycji..... ale skoro śpi, to znaczy, że teraz czuje się już lepiej.... To normalne, że zachowuje się teraz inaczej.... to był dla niego ciężki dzień, musi odpocząć i dojść do siebie.

    Przetłumaczony francuski
    M
    Mjxn Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć, jakieś dziesięć lat temu przytrafiło nam się to samo z naszym kocurkiem, który miał wtedy 2 lata. On jednak spadł z czwartego piętra. Moja partnerka znalazła go na dole, był cały odrętwiały, a jak tylko przyniosła go do domu, od razu zaszył się w szafie, do której wcześniej nigdy nie zaglądał. Zdecydowaliśmy się chwilę poczekać z wizytą u weterynarza, bo z wyglądu nic mu nie dolegało, poza tym, że nie chciał jeść suchej karmy. Kupiliśmy mu więc mokrą karmę i jakoś szło. W poniedziałek zabraliśmy go do lekarza, który stwierdził, że wszystko jest w porządku poza złamaną szczęką – podobno to właśnie szczęka przyjmuje całą siłę uderzenia przy upadku kota z dużej wysokości. Więc poza tym, że i on, i my najedliśmy się strachu, a przez kilka dni zachowywał się trochę dziwnie, naszemu pieszczochowi nic się nie stało. Do dziś się do nas tuli i odstawia swoje kocie numery. Mam nadzieję, że Twój kotek też będzie się czuł tak dobrze, a jeśli naprawdę się martwisz, to dzwoń do swojego weterynarza – on od tego jest. Ja tam, jak z moją sunią dzieje się coś złego, to się nie krępuję i dzwonię 😎

    Dziękuję Ci bardzo za Twoją historię. Na szczęście mój kot nie ma złamanej szczęki ani żadnych innych urazów. Mój mały Maiko śpi sobie spokojnie na kanapie, oddycha miarowo i od godziny już nie wymiotował. Myślę, że ta jazda samochodem go po prostu wytrzęsła (mieszkam na wsi i droga do weterynarza zajęła około 20 minut z prędkością 90 km/h) – moim zdaniem po prostu przewróciło mu się w brzuszku! Będę go dalej uważnie obserwować i jeśli tylko zauważę, że coś jest nie tak, to znowu zadzwonię do weterynarza 😋

    Przetłumaczony francuski
  • 10 komentarzy na temat 11

    Wyświetl więcej
  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post