Cześć!
Słuchajcie, wczoraj byłam u znajomego, który ma przepięknego, 3-letniego kota. Jest naprawdę duży i potrafi skakać bardzo wysoko.
Mieszkanie ma duży balkon, więc kumpel uczy go, żeby tam nie skakał, bo boi się, że kot wskoczy na murek i spadnie.
No i stało się: w pewnym momencie kot chciał zapolować na owada i zrobił skok w miejscu na jakieś 1 metr. I wtedy stało się coś, czego kompletnie nie zrozumiałam... Mój znajomy złapał kota za kark, nie podtrzymując mu łap (biedne zwierzę musiało utrzymać cały swój ciężar w powietrzu), a potem poszedł po kuchenną łopatkę, żeby go nią uderzyć 😯 (i to naprawdę mocno!!)
Widząc, że jestem totalnie oburzona, zaczął mi przedstawiać swoje argumenty. Był wręcz dumny z tego, że „nie robi tego ręką, żeby kot nie kojarzył go z bólem”... No po prostu chyba śnię.
Wyjaśnił mi, że próbował metody ze spryskiwaczem (psikanie na kota wodą, kiedy nabroi), ale to nic nie dało, bo jego kot akurat całkiem to lubi.
Nigdy czegoś takiego nie widziałam. Miałam i znałam mnóstwo kotów, ale żaden nie potrzebował takich metod, żeby zrozumieć słowo „nie”.
Byłam tak zszokowana i wściekła, że nie potrafiłam mu podać żadnej sensownej alternatywy, bo nigdy nie miałam do czynienia z takim problemem.
Dlatego przychodzę z pytaniem do Was: czy są jakieś inne sposoby, żeby powstrzymać kota przed skakaniem na tarasie? Muszą przecież być jakieś inne metody?!!
Z góry dziękuję w imieniu tego kociaka i życzę miłego dnia!