Pellet drzewny jako żwirek
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Dzień dobry, odkopuję ten temat po 4 latach, bo mam pytanie dotyczące pelletu: chciałam wypróbować ten rodzaj żwirku (najpierw mieszając go z tym, którego używamy obecnie, chociaż mój Rudzielec, spryciarz jeden, od razu wyczuł te małe pałeczki i chyba wziął je za stare kupy, bo od razu zaczął je zakopywać, mimo że wcale się nie załatwił...). To, co mnie najbardziej irytuje w tych testach, to sprzątanie odchodów:
pellet jest na tyle duży, że zostaje na łopatce razem z kupami. Jeśli wezmę łopatkę z większymi oczkami, to pellet owszem, przelatuje do kuwety, ale... kupa też! Jak wy to robicie?
Z tego, co czytam tu i tam, rozwiązaniem byłoby wyjmowanie większych kawałków jakimiś szczypcami i wyrzucanie ich, a w przypadku mniejszych bobków – nabieranie ich zwykłą łopatką i potrząsanie nad koszem na śmieci: wtedy pellet zostanie na łopatce, a mniejsze nieczystości wpadną do kosza.
Chciałabym wiedzieć, jak to wygląda u was. Będę wdzięczna za wskazówki, bo na ten moment odpuściłam sobie pellet (za dużo się go marnuje!). Dzięki!
Cześć! U mnie udaje się sprzątać odchody łopatką przy bardzo małych stratach i nie sprawia mi to problemu, za to zupełnie nie wiem, jak ogarnąć kwestię siusiu, tutaj zupełnie się gubię.
Dzień dobry, odkopuję ten temat po 4 latach, bo mam pytanie dotyczące pelletu: chciałam wypróbować ten rodzaj żwirku (najpierw mieszając go z tym, którego używamy obecnie, chociaż mój Rudzielec, spryciarz jeden, od razu wyczuł te małe pałeczki i chyba wziął je za stare kupy, bo od razu zaczął je zakopywać, mimo że wcale się nie załatwił...). To, co mnie najbardziej irytuje w tych testach, to sprzątanie odchodów:
pellet jest na tyle duży, że zostaje na łopatce razem z kupami. Jeśli wezmę łopatkę z większymi oczkami, to pellet owszem, przelatuje do kuwety, ale... kupa też! Jak wy to robicie?
Z tego, co czytam tu i tam, rozwiązaniem byłoby wyjmowanie większych kawałków jakimiś szczypcami i wyrzucanie ich, a w przypadku mniejszych bobków – nabieranie ich zwykłą łopatką i potrząsanie nad koszem na śmieci: wtedy pellet zostanie na łopatce, a mniejsze nieczystości wpadną do kosza.
Chciałabym wiedzieć, jak to wygląda u was. Będę wdzięczna za wskazówki, bo na ten moment odpuściłam sobie pellet (za dużo się go marnuje!). Dzięki!
Cześć! U mnie udaje się sprzątać odchody łopatką przy bardzo małych stratach i nie sprawia mi to problemu, za to zupełnie nie wiem, jak ogarnąć kwestię siusiu, tutaj zupełnie się gubię.
Osobiście używam tego „żwirku” dla mojej królicy, ale zdarza się, że nasze koty też z niego korzystają.
Cześć, odświeżam ten temat po 4 latach, bo mam pytanie dotyczące pelletu. Chciałam wypróbować ten rodzaj podłoża (najpierw mieszając go z obecnym żwirkiem, chociaż mój Roux, cwaniak jeden, od razu wyczuł te małe pałeczki i pewnie wziął je za bobki, bo próbował je zakopać, mimo że sam nic tam nie zostawił...). To, co mnie najbardziej zniechęciło podczas tej próby, to sprzątanie kup:
pellet jest na tyle duży, że na łopatce zostaje razem z odchodami. Jeśli użyję łopatki z większymi oczkami, to owszem, pellet przelatuje do kuwety, ale... kupa też! Jak wy to robicie?
Z tego, co czytam tu i tam, rozwiązaniem byłoby wyciąganie większych kawałków szczypcami i wyrzucanie ich, a w przypadku mniejszych bobków używanie zwykłej łopatki i „potrząsanie” nią nad koszem: wtedy pellet zostanie na łopatce, a mniejsze nieczystości wpadną do śmieci.
Chciałabym wiedzieć, jakie są wasze patenty, bo na ten moment zrezygnowałam z pelletu (za duże straty!). Dzięki za wskazówki!
Dzień dobry
Dzięki za odpowiedź.
Każdy w końcu znajduje taki żwirek, który mu najbardziej odpowiada, w zależności od miejsca zamieszkania, metrażu domu i... liczby kotów.
Przez kilka lat używałem żwirku zbrylającego, najpierw w zwykłych kuwetach, a potem w kastrze budowlanej, ale teraz zdecydowanie wolę pellet drzewny (gdybym miał 10 kotów, to pewnie potrzebowałbym dwóch takich kastr).
Przy 5 kotach starcza on na grubo ponad tydzień i nie mam nic do sprzątania.
Mieszkam na wsi i nic nie wyrzucam do toalety. Drewno trafia na kompost. Wcześniej musiałem oddzielać odchody i pakować je do plastikowych worków. Suchy żwirek ma tendencję do roznoszenia się wszędzie, a mokry przykleja się do dna.
W skrócie – dokonałem już wyboru i czekam teraz na jakąś rewolucyjną kuwetę samoczyszczącą. 👍
Wesołych Świąt dla wszystkich Waszych mruczków!
PS Jest też takie rozwiązanie....
https://www.catapart.fr/conseils-comportementaux/10121-7-etapes-eduquer-chat-utiliser-toilettes.html 😲
W przeciwieństwie do Blue Cat uważam, że pelet jest trudny do sprzątania. Jak tylko namoknie od moczu, granulki się rozpadają, a powstałe trociny lądują pod spodem tych suchych. Żeby to wyczyścić, trzeba najpierw odsunąć suchy żwirek, żeby dostać się do tych brudnych trocin. W przeciwnym razie nabiera się łopatką czyste, suche granulki. Ponieważ trociny się nie zbrylają, trzeba poświęcić sporo czasu, żeby w kuwecie było w miarę czysto. Niby wychodzi tanio, ale jest to zupełnie niepraktyczne. Do tego, tak jak już było wspomniane, po tygodniu, a czasem nawet szybciej (zależnie od tego, ile macie kotów), trzeba wymienić całość i umyć kuwetę.
Ja zdecydowanie wolę zbrylający się Cat’s Best, który można wyrzucać do toalety albo na kompost. Starcza na ponad tydzień (u mnie na 2-3 tygodnie, jeśli w międzyczasie dosypuje się świeżego). Dużo łatwiej się go czyści (a przy 10 kotach w domu to dla mnie bardzo ważne 😉), zapach moczu jest całkiem dobrze pochłaniany przy warstwie 7-8 cm (wtedy tworzą się kulki, które bardzo łatwo usunąć) i nie marnuje się go zbyt wiele przy sprzątaniu kupek.
Dla info: moja sąsiadka wcześniej używała zwykłego peletu, ale odkąd zaczęła wpadać opiekować się moimi mruczkami, kupuje ten sam co ja. 👌
🙂 Cześć wszystkim!
Właśnie odkryłam, że pellet drzewny opałowy może świetnie zastąpić ten sprzedawany specjalnie jako żwirek dla kotów.
Zamierzam go teraz kupować, bo wychodzi to o wiele taniej. Tak naprawdę w obu przypadkach to po prostu „sprasowane trociny – świerkowe, sosnowe lub jodłowe”.
Mam 5 kotów i ogród, ale niektóre z nich i tak wolą kuwetę, a kiedy pada deszcz, to już wszystkie się do niej pchają.
Od kilku lat problem kuwety rozwiązuję tak, że kupuję kastrę budowlaną (60x40, wys. 18 cm), do której wsypuję cały worek żwirku (7 litrów pelletu).
Potem już go nie ruszam, poza usuwaniem pojedynczych kupek, o ile są na wierzchu, w tej jeszcze suchej części.
Zauważyłam, że w przypadku drewna koty prawie w ogóle nie grzebią.
Kiedy pellet jest już zużyty, od razu to widać, więc nie trzeba czekać, aż zacznie go być czuć 🙅.
Całość wyrzucam na kompost, a jeśli go nie macie, można po prostu wyrzucić do worka na śmieci.
Tak jak było wspomniane, nic nie przywiera do pojemnika, wystarczy go tylko przepłukać.
Mam nadzieję, że ten patent z kastrą komuś się przyda.
Dobry wieczór,
jestem tu nowa i właśnie zobaczyłam Twoje pytanie. Na początku używałam pelletu bambusowego, ale zapach moczu był po prostu straszny. Przerzuciłam się na pellet drzewny marki WOODY CAT i powiem Ci, że efekt jest niesamowity – zero brzydkich zapachów. Pod wpływem moczu granulki rozpadają się w trociny, a kupka zostaje na wierzchu. Wystarczą dwie łopatki, żeby nic się nie marnowało. Ten pellet kosztuje około 38 zł za 15 kg w sklepie zoologicznym.
Innym rozwiązaniem jest wsypanie sody oczyszczonej na dno kuwety – świetnie neutralizuje zapachy i w ogóle nie przeszkadza mruczkom.
- Natychmiastowy powrót ukochanej osoby. Tel: +22990556895
- Szybki powrót uczuć w 24h. Tel: +229 91752665