Cześć wszystkim,
Niestety u mojego kota zdiagnozowano IBD. Nie jest to dla mnie zaskoczeniem, bo wszystkie objawy na to wskazywały.
Kociak będzie musiał przyjmować dość spore dawki sterydów, a weterynarz zaleca nam przejście na karmę hipoalergiczną Hill's lub coś podobnego. Szczerze mówiąc, wolałabym tego uniknąć – sporo czytałam o żywieniu kotów i nie chcę, żebyśmy za kilka lat musieli mierzyć się z niewydolnością nerek.
Obecnie dostaje bezzbożową, monobiałkową karmę mokrą Catz Finefood. Białko, które je teraz (jagnięcina), wydaje się służyć mu lepiej niż poprzednie, a jego kupy są nieco bardziej uformowane niż zwykle, choć wciąż nie są całkiem "normalne". Do tego ich objętość jest dość duża. Na szczęście przestał wymiotować, ale wcześniej mu się to zdarzało, zwłaszcza przy zmianie karmy, nawet jeśli robiliśmy to bardzo powoli (na przykład Orijen zupełnie u nas nie przeszedł).
Zastanawiam się, czy nie przejść na dietę RAW (BARF) lub dietę domową. Czy ktoś z Was ma jakieś sukcesy na tym polu? Możecie polecić jakieś inne puszki lub chrupki, które sprawdziły się u Was przy IBD?
Jeśli macie jakiekolwiek inne sugestie, jak poprawić jakość jego życia, dajcie znać. Tak bardzo chciałabym, żeby poczuł się lepiej!
Z góry dziękuję :)