M
Michèledubleau
Dzień dobry,
Mam nadzieję, że znajdą się tutaj eksperci, którzy będą w stanie mi coś doradzić... Kontekst: w moim ogrodzie od kilku miesięcy dokarmiam dzikiego kota, którego wcześniej kazałam zaczipować i wysterylizować. To taki prawdziwy dzikus – syczy przy każdym podejściu, a weterynarz, który zajmował się jego sprawami, stwierdził nawet, że to typ, który „skacze prosto do twarzy”. Problem: planujemy przeprowadzkę do domu z ogrodem, gdzie na pewno by mu się spodobało, ale nie wiem, czy zabranie go ze sobą jest w ogóle wykonalne. Po pierwsze, raz już był złapany do klatki-łapki, więc ponowne zwabienie go tam będzie nie lada wyzwaniem... Ale najbardziej nurtuje mnie to, czy taki dziki kot, który nie ma z nami żadnej więzi, po wypuszczeniu w nowym miejscu zrozumie, że ma zostać w tej okolicy? Czy może będzie próbował wrócić tam, skąd przyszedł (ponad 200 km dalej...)? Mój plan: zamknąć go na kilka dni w garażu z kuwetą i jedzeniem, żeby załapał, że tutaj dostanie jeść, a potem otworzyć drzwi i pozwolić mu dalej wieść życie wolno żyjącego kota. Ale czy to w ogóle ma sens? Z góry dziękuję za pomoc!
Przetłumaczony francuski