Dobry wieczór,
Piszę do Was, bo jestem bardzo zaniepokojona.
Mam w domu tymczasowym kotkę, która 2 tygodnie temu urodziła 8 kociąt.
Mimo tak dużej gromadki wszystko szło dobrze. Nawet te maluchy, które miały niską wagę urodzeniową, ładnie ssały i przybierały na wadze.
Dwa dni temu, podczas codziennego ważenia, zauważyłam, że 2-3 maluchy tracą na wadze, choć wcześniej rosły idealnie.
Wszystkie ssą poprawnie i energicznie. Spędzam z nimi mnóstwo czasu, żeby wszystko kontrolować, więc widzę, że z karmieniem nie ma problemu.
Wczoraj wieczorem stan jednego z kociąt gwałtownie się pogorszył w ciągu zaledwie kilku godzin. Przestał chcieć pić (mimo że jeszcze parę godzin wcześniej, mimo spadku wagi, normalnie ssał), miauczał bezgłośnie i był bardzo słaby. Odszedł nad ranem... 😪😪
Z perspektywy czasu widzę, że ten maluch już dwa dni przed śmiercią był bardzo niespokojny. Próbował się wszędzie wspinać, nie mógł usiedzieć w gnieździe, ciągle był w ruchu i bardzo dużo miauczał. Myślałam, że to normalne, że to po prostu taki mały odkrywca. Wtedy jeszcze normalnie pił.
Teraz myślę, że to pobudzenie mogło być oznaką dyskomfortu. Rozwijał się i poruszał normalnie. Nie sądzę, żeby brakowało mleka, zwłaszcza że próbowałam go dokarmiać, ale za każdym razem odmawiał mimo wielu prób.
Problem w tym, że dzisiaj wieczorem dwa kolejne kociaki też straciły na wadze i zaczynają być bardzo niespokojne. Sytuacja wygląda identycznie: ssą normalnie, nawet więcej niż reszta, ale ciągle płaczą/miauczą i są pobudzone. Oczywiście skontaktowałam się ze swoim weterynarzem i jeszcze z jednym innym, ale obaj zbywają mnie mówiąc, że to selekcja naturalna, że miot był za duży i że i tak nic nie da się zrobić.
Pozostałe kocięta rosną świetnie, a ssą rzadziej niż tamte.
Temperatura w gnieździe i w pokoju jest w porządku. Bardzo dbam o otoczenie i higienę.
Mama czuje się dobrze i zajmuje się małymi. Domyślam się, że pewnie niewiele możecie pomóc, ale czy macie jakieś pomysły, co mogłoby to wyjaśnić?
Zastanawiałam się nad izoerytrolizą noworodków, ale na to chyba jest już trochę za późno, prawda?