Dzień dobry,
Od paru tygodni zauważam, że nasza młoda kotka ma mały ubytek sierści na brodzie (wcześniej chyba tego nie było). Na początku miesiąca była u weterynarza z powodu pcheł, ale nic nie zauważył, a my wtedy też się tym nie martwiliśmy i nic nie wspominaliśmy, bo było to ledwo widoczne.
Tyle że od około tygodnia mam wrażenie, że to się nieco rozszerza na kąciki pyszczka. Mała nie wygląda, jakby cierpiała, nie wydaje mi się też, żeby miała tam jakąś opuchliznę. Je, pije, korzysta z kuwety i bawi się jak zwykle. Wydaje mi się jednak, że trochę się ślini, kiedy jest zadowolona podczas pieszczot i przytulania – wcześniej chyba tego nie było (to tylko kilka kropelek).

Niecały miesiąc temu zmieniliśmy jej karmę. Nie umiem stwierdzić, czy te rzeczy się ze sobą łączą, ale mam wrażenie, że wcześniej faktycznie nie miała tego problemu.
Dajemy jej mokrą karmę Feringa i suchą Purizon (wciąż jest na etapie przechodzenia, pół na pół z Royal Canin, bo zostało nam jeszcze całe opakowanie). Myślicie, że to może być reakcja na tę suchą karmę lub mokrą karmę?
W poniedziałek idziemy do weterynarza na szczepienie, ale wcześniej chętnie poznam Wasze opinie. Dzięki! :)