Cześć wszystkim!
Chciałam zadać wam pytanie dotyczące pewnego zachowania mojej kotki (samica, 9 lat, wysterylizowana), którego nie rozumiem. Szukałam podobnych historii w internecie, ale nic nie znalazłam, więc spróbuję opisać to sama...
Od kilku dni moja kotka ma "skurcze", "drgania" kiedy ugniata łapkami na mnie (dałam cudzysłów, bo nie wiem jak to inaczej nazwać...). Mruczy i kontynuuje ugniatanie mimo tych mimowolnych ruchów tylnej części ciała. Ciężko to opisać, nie wiem jakich słów użyć, ale najbardziej przypomina to skurcze (jak u kotki rodzącej, która "wypycha" kocięta skurczami). Czasami stara się przesunąć tylną część ciała na bok, jakby chciała się położyć na boku, ale nadal mruczy i ugniata przednimi łapkami. Przyglądam się, czy coś nie pojawia się w okolicach odbytu, ale nic (ani robaki, ani płyn, ani nic innego).
Jeśli chodzi o zdrowie i zachowanie – nie ma żadnych zmian: zachowanie OK, jest w dobrej formie, stolec w porządku, żadnych problemów trawiennych ani alergii (je te same suche karmy Wolfood i tę samą mokrą karmę od 2 lat). Tych "skurczów" nie ma też kiedy korzysta z kuwety.
Zastanawiałam się, czy coś może ją niepokoić w układzie pokarmowym, jak np. sierść? Wcześniej miała problemy z kulkami sierści. Dawałam jej olej z łososia i te problemy prawie znikły. Tyle że to zachowanie nadal się pojawia nawet po oleju z łososia w posiłku, więc odrzuciłam ten trop...
Potem podejrzewałam, że to może być zachowanie kotki w rui, ale znalezione w internecie opisy nie bardzo mi pomogły. Pomyślałam o tym, bo to kotka, która traktuje mnie jak swoją mamę – kiedy wracam do domu na weekend (jestem studentką), przykleja się do mnie i siada na mnie, jak tylko gdzieś się usadowię. Pomyślałam więc, że może jest tak szczęśliwa na mój widok po powrocie, że właśnie dlatego tak się zachowuje – tym bardziej że robi to wyłącznie kiedy ugniata łapkami na mnie.
Ale... to nie bardzo pasuje do opisów zachowań, które czytałam. Poza tym jest wysterylizowana od młodego wieku...
Odrzuciłam już wszystkie pomysły, które przychodziły mi do głowy. Poza tymi ruchami nie wydaje się cierpieć (nie sprawia wrażenia, że ją boli) i nadal cały czas mruczy i ugniata.
Czy ktoś z was miał podobną sytuację? Czy wiecie, co może oznaczać takie zachowanie?
Dziękuję za odpowiedzi...
Pozdrawiam