Hej, dzisiaj zabrałam moją 8-miesięczną kicię na pierwsze szczepienie (adoptowana ze schroniska, porzucona przez mamę, problemy z trawieniem, miała świerzbowca w uszach, potem zapalenie ucha i do tego niską wagę).
Kicia nie wychodzi na zewnątrz, więc szczepienie nie było pilne, ale że robi się coraz ładniej, chcemy pozwolić naszej małej odkrywać świat. Sterylizacja była planowana na koniec stycznia, ale dostała pierwszą ruję, więc musieliśmy to przełożyć!
Więc dzisiaj o 15:00 szczepionki Purevax RCP i Purevax FeLV. Nie miałam auta, więc musiałam kombinować i włożyłam transporter do wózka córki (mam 15 minut spacerem i robiłam tak już kilka razy bez żadnych problemów).
Ona bardzo tego nie lubi, więc cały czas miauczała. Po powrocie około 15:30 otworzyłam transporter, kicia wybiegła i nagle zwymiotowała na dywan, a potem było jeszcze pełno małych pawików wszędzie (najpierw resztki karmy, potem sama woda) przez jakieś 15-20 minut.
Zadzwoniłam spanikowana do weterynarza, pani doktor powiedziała, że to albo stres związany z transportem (może za bardzo nią trzęsło w drodze?), albo reakcja na szczepionkę.
Według niej ma innego pacjenta, który wymiotuje po każdym szczepieniu i przez to już go nie szczepią. Kazała nie dawać jej jedzenia do wieczora, a co do wymiotów, to zobaczymy przy dawce przypominającej za 4 tygodnie. 😔😔
Teraz odpoczywa w swojej budce, przyszła do mnie i pomruczała chwilę, jak sprzątałam po niej te wymioty.
Czy ktoś z was miał już taką przygodę??