Cześć wszystkim, bardzo potrzebuję waszej pomocy!
Od soboty 1 maja zauważyłam, że mój 10-letni kot przestał jeść (ale pił bez problemu). W poniedziałek (3 maja) postanowiłam zabrać go do weterynarza. Poza lekkim odwodnieniem, nie stwierdzono niczego niepokojącego. Lekarka przepisała mirtazapinę (1/2 tabletki przez 5 dni). Udało mi się mu ją podać i po kilku minutach faktycznie zaczął jeść. Cieszyłam się, ale krótko, bo po 30 minutach zaczął głośno miauczeć i wszystko zwymiotował. Myślę, że to dlatego, że był na czczo. Weterynarz powinien był mi powiedzieć, żeby najpierw podkarmić go strzykawką, zanim podam lek... pomyślałam o tym za późno. Kot nie daje się już głaskać i widzę, że przestał pić wodę. Ponieważ zaczęłam panikować, zabrałam go ponownie w środę. Lekarka zaproponowała hospitalizację: kroplówkę, antybiotyk i szukanie przyczyny przez badania biochemiczne, testy na FIV itp. Dzisiaj go odebrałam – usłyszałam, że wszystko jest w porządku, jest nawodniony i udało mu się zjeść odrobinkę pokarmu. Jednak jego białe krwinki (neutrofile) są na bardzo niskim poziomie. Dostał Kesium na 10 dni (rano i wieczorem) i znowu mirtazapinę, tym razem po całej tabletce co 3 dni. Całą tabletkę mam podać dopiero od piątku. Dostałam strzykawki i zalecenie, by karmić go karmą Hill's a/d – o czym weterynarz nie pomyślał na pierwszej wizycie w poniedziałek, przez co mój kot miał pusty żołądek przez kilka dni. Dziś jest niedziela 9 maja, wieczór, minął tydzień, a mój kot nadal odmawia jedzenia samemu, chociaż przynajmniej sam poszedł się napić. Karmię go strzykawką tą karmą a/d... nie wiem już, co robić! Zwłaszcza że po samej mokrej karmie chodzi do kuwety, ale ma biegunkę. Dodam, że byłam na urlopie u rodziców, gdzie często jeździmy na weekendy bez żadnych problemów, a teraz nagle po tygodniu przestał jeść. Musiałam skrócić wyjazd i wrócić do domu, myśląc, że to może otoczenie go zestresowało. Ale nie ma żadnej poprawy i kot w ogóle nie interesuje się jedzeniem. W poniedziałek wracam do pracy i martwię się, że przez cały dzień nic nie zje. Dziękuję za przeczytanie i za waszą cenną pomoc.